Ciche jezioro – 47

Ciche jezioro drzemało w głębi gęstego lasu. Czasami budziło się i wsłuchiwało w odgłosy puszczy, w rozmowy zwierząt oraz drzew, mchów, grzybów i paproci. Potem znów zasypiało i znów się budziło, żeby posłuchać bicia własnego serca. Lubiło te chwile. Chwile, w których w takt rytmicznego pulsu zaczynały tańczyć obrazy. Jeden z nich lubiło szczególnie. Obraz z jego początkiem. Maleńka kropla deszczu postanowiła odpocząć od nieustannej gonitwy za innymi kropelkami. Jak postanowiła, tak też zrobiła. Przycupnęła na kamieniu, otuliła się mchem i zasnęła nie wiadomo kiedy. Śniła, że jest częścią lśniącej żywej wody. Słyszała. jak płynie z radosnym spokojem. Lekko i upojnie. Widziała, jak daje ukojenie strudzonym wędrówką. Czuła. jak gasi pragnienie i ożywia wszystko wokół. Ogarnęło ją wzruszenie i wdzięczność, które wypełniły ją całą i nie mogły się w niej pomieścić, więc rosły, rosły, rosły nad nią, pod nią i wokół niej. Usłyszała szum, a może puls? Nie wiedziała. Ponad wszystko jednak była pewna, że piękniejszej muzyki nigdy wcześniej nie słyszała. Była nią zachwycona. Otworzyła oczy. Rozejrzała się wokół. Nastawiła uszu. Bardzo chciała poznać tego grajka. W lewo, w prawo, w górę, w dół, a także przed siebie i za siebie. Kręciła się w kółko i nie mogła zlokalizować źródła dźwięku. Zrobiło jej się smutno. Nie wiedziała, skąd płynie ta muzyka. A co jeśli grajek odejdzie? Postanowiła oddać się w pełni słuchaniu. Otuliła się mchem, zamknęła oczy i usłyszała melodię jeszcze wyraźniej. Dobiegała z jej wnętrza. Rozpłynęła się w zachwycie. Czy nadal śni?

Nie śniła. Jezioro uśmiechnęło się szeroko. Tak, spośród wszystkich obrazów, jakie malowało jego serce, ten lubiło najbardziej. Jego narodziny. Kiedy kropla stała się źródełkiem? Kiedy urosła do jego obecnych wymiarów? Nie wiedziało ile czasu minęło. Ale jakie to ma znaczenie?

Autor: Joanna Koziejowska