Góra lodowa – 29

Góra lodowa postanowiła zwiedzić świat. Oderwała się więc od lądolodu, by swobodnie pływać po morzach i oceanach. Najpierw wypłynęła na środek oceanu. Rozmawiała z wielorybami i delfinami oraz z przelotnymi ptakami, które czasem na niej przysiadały. Kiedy nie miała gości, to całą uwagę skupiało na doznawaniu: ciepła wody, prądów morskich, mniejszej lub większej siły wiatru, bezkresu oceanu i pieszczoty słonecznych promieni. Było jej dobrze. Początkowo miała jeszcze ochotę na dalsze wędrówki, ale przyjemności, jakie doznawała tu, na środku oceanu, były tak silne, że nie zamieniłaby ich na nic innego. Przynajmniej tak się jej wydawało, do czasu, gdy spadł deszcz i poczuła miły dotyk tysięcy drobniutkich kropelek.

Wtedy zaczęła przyglądać się niebu, z którego deszcz spadał, i odkryła, że to chmury przenoszą go w różne miejsca. Gdy patrzyła na chmury, poczuła z nimi powinowactwo, tak jakby były rodziną. Pomyślała sobie, że nie miałaby nic przeciwko przemienieniu się w jedną z nich. Przestała więc zwracać uwagę na to, że stopniowo topnieje. Bawiła się z gośćmi, obserwowała świat, kłaniała się chmurom i śmiała do słońca. W pewnej chwili zupełnie stopniała. Ku swojej zdziwieniu nie zniknęła. Zmieniła się w parę wodną, uniosła do góry i tam skropliła się, stając się jedną z chmur. Jedną z tych piękności, które tak podziwiała, gdy patrzyła na nie z dołu, ze środka oceanu.

Autor: Ewa Damentka