Kochany Mikołaju, piszę do Ciebie list, ponieważ dużo o Tobie słyszałem, ale nigdy Cię nie widziałem. Jak możesz, to przybądź do mnie, ponieważ bardzo chcę zobaczyć Cię osobiście.
– napisałem i poszedłem z listem nad morze. Włożyłem go do szklanej butelki, zamknąłem szczelnie i położyłem na wodzie, aby fale zaprowadziły go do Mikołaja.
W środku nocy, zrobiło się jasno przed moim domem. Wstałem i zobaczyłem, że na podwórzu stoją renifery ciągnące sanie, a na nich siedział prawdziwy Święty Mikołaj. Ubrany był w czerwony płaszcz i czapkę z tamponem. Odwrócił się w moją stronę i wskazał ręką, abym przyszedł. Prędko założyłem buty, spodnie i kurtkę i pobiegłem do niego. Zaprosił mnie, abym usiadł obok niego. Zaproponował mi wspólną przejażdżkę saniami po mieście. Od razu się zgodziłem. Kiedy ruszyliśmy, poczułem się lekko i radośnie. Miałem okazję porozmawiać z Mikołajem kilka godzin, aż do następnego ranka.
Autor: Sokolik