Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi Anity, która zatrzymała się w pół kroku, zaskoczona jego nagłym pojawieniem.
Schyliła się ostrożnie i podniosła samolocik. Papier był lekko pomięty, ale na skrzydłach widniały drobne, ręcznie zapisane literki.
„ZNAJDŹ MNIE.”
Zadrżała.
Rozejrzała się dookoła, ale ulica była pusta. Wieczorne światła latarni rzucały długie cienie, a chłodne powietrze sprawiło, że zapięła płaszcz pod samą szyję.
Kto go tu zostawił?
Czy to był przypadek?
Czy ktoś na nią czekał?
Wzięła głęboki oddech i obejrzała samolocik dokładniej. Na jednym ze skrzydeł dostrzegła coś jeszcze – datę.
Dawno minioną.
Dokładnie ten dzień, w którym zdarzyło się coś, czego nigdy nie zapomniała.
Serce zaczęło bić szybciej.
Czy to możliwe, że ktoś próbował do niej dotrzeć? A może samolocik trafił do niej nie bez powodu?
Tylko jedno było pewne – nie mogła go tak po prostu zignorować.
tekst wygenerowany przez AI na polecenie Ewy Damentki