Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi starszej pani. Kobieta próbowała się schylić, żeby go podnieść, ale to się jej nie udało. Młoda dziewczyna przechodząca nieopodal podbiegła i podniosła papierowy samolocik. Zobaczyła na nim napis – „dla Heleny”. Spojrzała na staruszkę i zapytała
– Czy pani ma na imię Helena?
– Tak.
– Ten samolocik, to chyba list do pani.
Staruszka rozłożyła samolocik i przeczytała: „Czy wreszcie pójdziesz ze mną na randkę? Czekam już 70 lat”.
Dziewczyna, która zerkała jej przez ramię, też przeczytała wiadomość i dyskretnie rozejrzała się dookoła. Zobaczyła starszego dżentelmena z bukietem czerwonych róż, siedzącego na ławeczce w pobliżu.
Dotknęła ramienia staruszki i dyskretnie wskazała na niego, a ona zapłoniła się jak pensjonarka. Pokuśtykała w stronę mężczyzny. On wstał i podszedł do niej, a młodej kobiecie łezka wzruszenia zakręciła się w oku.
Autor: Ewa Damentka