Mały papierowy samolocik – 26

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi nauczyciela prowadzącego lekcję. „Ile razy już wam mówiłem, że na moich lekcjach nie ma zabawy!” – krzyknął rozwścieczony nauczyciel. W sali nastała cisza. Przerywał ją od czasu do czasu tylko szum wiatru i szelest pobliskich drzew, które nic sobie nie robiły z całego zamieszania i wściekłości nauczyciela. Ot, kolejny człowiek, śmieszny człowiek bez dystansu do tego, czym jest w kosmosie.

dla Andrzeja napisał Spacerowicz