Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi młodej dziewczyny siedzącej na ławce pod blokiem i czytającej książkę.
W tym czasie chłopak wyjrzał przez okno, aby zobaczyć, gdzie samolocik upadł. Dziewczyna popatrzyła w górę i zmierzyła go karcącym spojrzeniem. Chłopak wzruszył ramionami i schował się ponownie w oknie.
„Co za dzieciuch” – pomyślała dziewczyna.
„Muszę popracować na proporcją powierzchni skrzydeł do masy samolotu, tak aby zrobić maksymalną powierzchnię nośną” – pomyślał chłopak.
Autor: DarekS