Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi faceta w długim czarnym płaszczu i w żółtych kaloszach. Nie wiadomo, dlaczego założył kalosze, bo słońce świeciło. Jest bardzo tajemniczy. Latem zakłada kozaki, a zimą sandałki.
Autor: Libusza Kowalska