Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do wnętrza pełnego ludzi i kłębów dymu. Odwróciła się na pięcie i chciała wyjść, gdy zatrzymał ją czyjś kpiący głos:
– A dokąd to księżniczko?
– Na zewnątrz, tu jest tłoczno i dużo dymu
– Nie chcesz porozmawiać z innymi księżniczkami?
– Dziękuję, nie.
Drzwi otworzyły się, a lokaj z ukłonem zaprosił do karety, która nagle zjawiła się przed lokalem.
– Zapraszam na prawdziwy bal w krainie Baśni, Księżniczko. Wszystkie fałszywe zostaną tutaj, tam spotkasz się z prawdziwymi księżniczkami i książętami.
Kobieta uśmiechnęła się ciepło i powiedziała spokojnie:
– Nie, dziękuję. Weszłam z ciekawości, ale myślę, że jednak bardziej pasuje mi życie zwykłej osoby, bez nadmiernego blichtru i książęcych zobowiązań.
Lekko dygnęła i odeszła.
Lokaj odprowadził ją wzrokiem i westchnął:
– To była pierwsza osoba, która naprawdę nadawała się na żonę dla mojego księcia.
Machnął ręką, kareta rozwiała się, a on wszedł do lokalu, żeby czekać na kolejną prawdziwą księżniczkę, która być może zechce zainteresować się nazwą jego Klubu Anonimowych Księżniczek i wejdzie do środka.
Autor: Ewa Damentka