Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Rozejrzała się uważnie i odetchnęła z ulgą.
Miała nadopiekuńczą rodzinę, na szczęście nikogo z nich nie zobaczyła ani na ulicy, ani w środku. Pewnie zaczęliby ją wypytywać, co tu robi i dziwić się jak wygląda. Kazaliby wrócić do domu i przebrać się w „coś przyzwoitego”, tak jakby porządne dżinsy z wyszarpanymi na kolanach dziurami nie były przyzwoitym ubraniem.
Uspokojona usiadła w kąciku, przy stoliku za wielką palmą i uważnie czytała kartę dań. Zamówiła coś pysznego i teraz spokojnie czekała na przyjście kumpeli, która miała podobnie nadopiekuńczą rodzinę jak ona sama. W duchu solennie obiecała obie, że własną córkę będzie wychowywać inaczej i da jej wolność. Dużo wolności.
Te rozważania przerwało przyjście przyjaciółki. Zaczęły rozmawiać tak, jakby lata się nie widziały, a rozstały się przecież dwie godziny temu, tuż po zajęciach na uczelni.
Autor: Ewa Damentka