Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do klubowego holu. Przyjrzała się zdjęciom rozwieszonym na ścianach i wielkiej gablocie, w której wyeksponowano diadem, naszyjnik i kolczyki.
– Podobają się pani? – usłyszała pytanie
– Nie bardzo, są krzykliwe i wyglądają tandetnie. Poza tym nigdy nie połączyłabym ich razem
– Czemu?
– Powinny ozdabiać, a myślę, że przytłoczyłyby każdą kobietę, która by je założyła.
– Czemu pani tu weszła?
– Byłam ciekawa co tu jest.
Młoda kobieta spojrzała na swoja rozmówczynię i zapytała:
– Czym się tu zajmujecie?
Starsza pani uśmiechnęła się i odpowiedziała:
– Szkolimy młode kobiety, żeby czuły się swobodnie, jeśli ktoś zaprosi je na królewski bal.
– Ile kosztuje taki kurs?
– Pani go nie potrzebuje – usłyszała w odpowiedzi.
Zaraz potem padło pytanie:
– Jaką pensję by pani sobie życzyła za to, żeby uczyć nasze studentki?
Młoda kobieta westchnęła cichutko i z żalem powiedziała:
– Niestety nie mogę u was uczyć.
Zdziwiła ją odpowiedź:
– Rozumiem, księżniczko. Uciekłaś z pałacu i ukrywasz się. Szpiedzy twojego ojca depczą ci po piętach, więc musisz być dyskretna. Mogę zaproponować ci nocleg i wyżywienie u mnie w zamian za dyskretną pomoc w prowadzeniu mojego klubu. Nikt nie będzie cię widział i słyszał twojego głosu. Twój pokój już czeka na ciebie.
Zaskoczona dziewczyna spojrzała uważnie na swoją rozmówczynię i krzyknęła z wrażenia:
– Urodzinowa wróżka.
– Tak kochanie.
– Musimy uciekać, nie jesteśmy tu bezpieczne.
– Jesteśmy, już jesteśmy. Jak tylko dotknęłaś drzwi, przeniosłam cię do holu mojego pałacu ukrytego w czarodziejskiej krainie. Jeśli ktokolwiek wszedł za tobą do budynku, to zobaczy tylko zwykłą ludzką kawiarnię nazwaną „Klubem Anonimowych Księżniczek”.
Padły sobie w ramiona. Wyściskały się, a po chwili wróżka powiedziała z namysłem:
– Wiesz, utworzyłam to miejsce, żeby ciebie przyciągnąć i ci pomóc, ale teraz sobie myślę, że może naprawdę warto taki klub poprowadzić? Zastanów się, proszę.
– Dobrze – odpowiedziała uszczęśliwiona księżniczka i razem ze swoją matką chrzestną przeszła przez hol i weszła do środka, żeby obejrzeć pozostałą część pałacu przeznaczonego na Klub Anonimowych Księżniczek.
Autor: Ewa Damentka