Mróz malował – 72

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz.

Jaś zobaczył przez nią las, duży i rozległy. Ujrzał jak z oddali zbliża się postać ubrana w zimową kurtkę, spodnie, buty oraz grubą wełnianą czapkę. Szła powoli w stronę domku, w którym mieszkał chłopiec.

Po chwili Jaś rozpoznał Michała, kolegę ze szkoły. Tamten pomachał mu i dał znak ręką, aby do niego wyszedł. Jaś uradowany szybko ubrał się ciepło. Po kilku minutach chłopcy bawili się razem – spacerowali, biegali i co jakiś czas tarzali się w śniegu. Ostatniej nocy przybyło go prawie pół metra.

Wkrótce chłopcy poszli do lasu. W pewnej chwili zaczęło się robić ciemno. Jaś zdał sobie sprawę, że musi wracać do domu.

– Ja cię odprowadzę – rzekł Michał.

Jaś ucieszył się z propozycji kolegi. Wkrótce byli już pod domem Janka.

– A może zostaniesz u mnie na noc? – spytał Jaś.

– Chętnie, tylko muszę zawiadomić rodziców.

– To żaden problem. Zaraz zadzwonimy do nich.

Kiedy byli już w środku, mama Jasia zadzwoniła do rodziców Michała i poinformowała o tym, że zostanie u nich do jutra.

– Wszystko załatwione – powiedziała.

Chłopcy nie pamiętali, kiedy ostatnio byli tak szczęśliwi.

Autor: Sokolik