Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Wokół przelatywało mnóstwo sokołów i orłów. Wydawały charakterystyczne dźwięki. Szybowały raz w górę, raz w dół. Nawet nie wiedziały, że ktoś na nie patrzy.
Autor: Sokolik