Na kamieniu – 33

Na kamieniu wystającym z morza przysiadła piękna syrena. Wygrzewała się w ciepłych promieniach słońca i rozmyślała o miłości, co w głębinach oceanu skryta,

O sercu, które w jej piersi cicho bije.

W falach szumie słyszała jego imię,

Wiatru szeptem czuła jego dotyk.

Marzyła o chwili, gdy spotkają się na brzegu,

Gdzie morze i ląd w jedności się splatają.

Jej oczy, jak perły, błyszczały w blasku dnia,

A serce tęskniło za miłością prawdziwą.

Wiedziała, że gdzieś tam, za horyzontem,

Czeka na nią ktoś, kto jej serce zrozumie.

Każdego dnia, gdy słońce wschodziło,

Syrena patrzyła w dal, pełna nadziei.

Wierzyła, że miłość znajdzie drogę,

Przez fale, przez czas, przez przestrzeń.

I choć morze było jej domem,

Pragnęła miłości, co nie zna granic.

Bo w sercu syreny, jak w sercu człowieka,

Tli się płomień, co nigdy nie gaśnie.

tekst wygenerowany przez AI na polecenie Ewy Damentki