Na kamieniu wystającym z morza przysiadła piękna syrena. Wygrzewała się w ciepłych promieniach słońca i rozmyślała o słowach swojego ojca, który powiedział, że pora, żeby wybrała sobie męża i założyła rodzinę. Syrena długo z nim dyskutowała, ale żadne argumenty do niego nie trafiały. Tymczasem ona czuła, że jeszcze nie pora. Nie umiała tego nazwać. To było przeczucie, lekkie i delikatne jak mgiełka. Zamyślona nie zauważyła, że łódką podpłynął do niej rybak. Zarzucił na nią sieć. Zaczęła się szamotać. Czuła, jak unoszą ją silne męskie ręce i wrzucają do łodzi. Następnie ogarnęła ją chłodna morska fala, bo łódź przewróciła się. Zobaczyła przystojnego trytona, który nożem rozciął krępujące ją sieci, i swojego ojca, który zaniepokojony przyglądał się tej sytuacji. Ojciec obiecał, że nie będzie już jej zmuszał do ślubu, a jednocześnie udawał, że nie widzi jej spojrzeń rzucanych w stronę przystojnego wybawcy.
Autor: Ewa Damentka