O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. To krople deszczu witały się z wodami jeziora. Wracały do niego po długiej podróży. Najpierw wyparowały pod wpływem słonecznych promieni. Potem uniosły się w górę. Łączyły się w chmurki, a następnie chmury. Gdy przemieniły się w chmurę deszczową zawędrowały nad jezioro i zaczęły spadać, by wreszcie do niego wrócić i opowiedzieć o swoich przygodach. Wielki świat jest cudowny, ale w domu zawsze jest zacisznie, spokojnie. I mieszka w nim rodzina. Tak tak, krople deszczu były domatorkami i wcale się tego nie wstydziły.
Autor: Ewa Damentka