O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 22

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka, na które mężczyzna spokojnie patrzył.

Woda była czysta i pod powierzchnią widział małe ryby, które pływały w gromadzie w otoczeniu przybrzeżnych szuwarów i grążeli. Ich łuski błyszczały we wschodzącym słońcu i na wodzie widać było srebrną poświatę, która mieszała się ze złotymi smugami budzącego się leniwie słońca.

Z radością przyglądał się grze srebrno-złotych światłocieni na błękitnej tafli wody. Uczestniczył w niepowtarzalnym widowisku wodno-świetlnym, które warte było, by wstać przed świtem.

Autor: Danuta Majorkiewicz