O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka, które dawały nadzieję na udany połów.
Czekał spokojnie i patrzył na szumiące trawy przy burcie, które osłaniały zakątek od szerokiej wody. Na zielonych trawach siedziały różne owady. Szare ćmy jeszcze dobrze nie rozbudzone, kolorowe motyle i świerszcze, które wesoło skakały ze źdźbla trawy na źdźbło.
Promienie porannego słońca zapowiadały piękny, pogodny dzień. I wędkarskie spotkanie w kilka osób przy grillu na pomoście, w otoczeniu pięknej przyrody i ciszy, które pozwalają oderwać się od codzienności i zrelaksować w miłym towarzystwie wędkarskiej braci.
Autor: Danuta Majorkiewicz