O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. Mężczyzna zapatrzył się na nie. Ile to już lat wypływa z wędką na jezioro? Nie pamiętał. Dawno przestał liczyć. Ale robił to bardzo chętnie. Tu odpoczywał. Nic nie wyciszało go bardziej, niż siedzenie w łódce, w zacisznym kąciku jeziora i oglądanie charakterystycznych kółek. Nie zależało mu na łowieniu ryb. W domu, jak zwykle, zje jajecznicę. Teraz liczył się ten moment, jezioro, spokój, łódka i on. Warto było to przeżywać. Warto żyć właśnie dla takich chwil… Doskonale o tym wiedział. Doskonale wiedziała też jego żona, która przyglądała mu się z uśmiechem. Stała na pomoście. Zamierzała zawołać go na śniadanie, ale zrezygnowała. Nie chciała mącić tej ciszy i jego spokoju. Zjeść jeszcze zdąży, a ten spokój naprawdę jest na wagę złota.
Autor: Ewa Damentka