Piękne popołudniowe słońce – 37

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkro­czył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści, które miło szeleściły i uginały się pod ich stopami.

Nagle Dyzio wyczuł, że liść, na który nadepnął, nie szele­ści, jest miękki i jakby… żywy? Niemożliwe! Ale na wszel­ki wypadek miś cofnął się i pociągnął za sobą Oliwkę. Za­czął przyglądać się dziwnemu liściowi, a dziewczynka po­szła za jego przykładem.

Przyklęknęli, żeby dokładniej przyjrzeć się znalezisku. Liść delikatnie zatrzepotał, a potem otworzył się, a raczej rozłożył skrzydła. Domyślacie się już chyba, że to nie był liść tylko żółty motyl, największy jaki Oliwka i Dyzio kiedy­kolwiek widzieli. Pomachał trochę skrzydłami, a następ­nie uniósł się w górę. „Dziękuję, żeście mnie nie zdeptali. Miło było was poznać” – zaszeptał i pofrunął wysoko, wy­soko. Chwilę posiedział na gałęzi drzewa, a potem odle­ciał gdzieś w nieznane.

Oliwka i Dyzio stanęli na skrawku zielonej trawy i przypa­trywali się, jak kolejne motyle budziły się i odlatywały. Na trawniku nadal pozostało wiele żółtych liści, ale wyglądał on teraz inaczej niż poprzednio, jakby zabrakło na nim czegoś istotnego.

„Te liście już chyba nie pofruną” – powiedział Dyzio, ale Oliwka pokręciła główką. Straciła ochotę na tarzanie się w żółtych liściach. Okazało się, że miała rację, bo jeszcze kilka motyli zdecydowało się ujawnić i odlecieć. Jeden z nich długo krążył nad dziewczynką i misiem, a gdy Oliw­ka bezwiednie wyciągnęła rączkę, to przysiadł na jej dłoni i posiedział chwileczkę. Potem poleciał, a uszczęśliwiona Oliwka znowu zaczęła deptać żółte liście i brodziła w nich, ciesząc się z ich chrzęstu. Dyzio również wyglądał na zadowolonego.

grudzień 2023

dla Oliwki napisała Ewa Damentka

Młoda kobieta – 566

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Po zrobieniu pierwszego kroku uznała jednak, że wyrosła już z bajek, więc wyszła. Poszła do najbliższego teatru na przedstawienie „Krakowiacy i górale”.

Autor: Sokolik

Kochany Mikołaju – 17

Kochany Mikołaju, dziękuję za życie z moimi bliskimi. Lubię te chwile, kiedy siadam przy stole, by w ich towarzystwie zjeść posiłek. Wypić gorącą herbatę lub kakao, które cieszy swym smakiem i zapachem. Lubię dom pachnący duszonym mięsem z warzywami, grochówką z majerankiem i krupnikiem z dodatkiem kurkumy. Pachnący ziołami, którymi z radością i uśmiechem na twarzy syn doprawia wszelakie potrawy. Dziękuję za te chwile luksusu na co dzień.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Rozległa pustynia – 71

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który bardzo tęsknił za swoją mamą. Szukał jej po całej pustyni dniami i nocami.

Był szczęśliwy, gdy pewnego dnia wreszcie się spotkali.

Autor: Sokolik

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 34

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. Wtem kółka zrobiły się ogromne, po czym straciły swe kształty.

Na rozhuśtanej wodzie pojawiła się paszcza rekina, do której dostał się mężczyzna na łódce z wędką w ręku. W paszczy rekina wędkarz zobaczył mnóstwo małych rybek, które rekin zjadł na skromne śniadanie.

I choć było ich tak wiele, mężczyzna nie zamierzał łapać żadnej rybki. Myślał tylko, jak wydostać się z paszczy rekina.

Na szczęście dla wędkarza w pewnym momencie rekin wypluł go z całym jego ekwipunkiem. Mężczyzna znów znalazł się w zacisznym zakątku jeziora. I zastanawiał się, czy to była prawda, czy może sen. Bo dość często, gdy ryby nie brały, przysypiał na łódce.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Kochany Mikołaju – 16

Kochany Mikołaju, dziękuję, że o mnie co roku pamiętasz. Dziękuję, że przynosisz mi prezenty, które przyszykowałeś specjalnie dla mnie. Dzięki temu wiem, że jestem dla Ciebie bardzo ważna. Jeśli masz ochotę, wpadnij czasem z Panią Mikołajową na herbatkę i cynamonowe ciasteczka. Chętnie Was ugoszczę. Myślę, że Pani Mikołajowa też ma wpływ na dobór prezentów dla poszczególnych osób, więc ją też chciałabym poznać, No a poza tym opiekuje się Tobą. Ciekawa jestem Was obojga. A w ogródku znajdzie się też trawa dla waszych reniferów. Sądzę, że wpadną też sąsiedzi, bo jak Was zobaczą, to pewnie pod różnymi pretekstami, będą chcieli dołączyć do naszej pogawędki.

Autor: Ewa Damentka

Piękne popołudniowe słońce – 36

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkro­czył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści, wśród któ­rych mieszkał ślimak.

Miał dużą rodzinę, z którą prowadził życie podróżnicze.

Oliwka i miś lubili się z nim spotykać. Ślimak spacerował z nimi, poruszając się energicznie. Opowiadał im o swo­ich podróżach z całą rodziną, bliższych i dalszych. Po przydomowych ogrodach, przydrożnymi poboczami i le­śnymi ścieżkami.

grudzień 2023

dla Oliwki napisała Danuta Majorkiewicz

Rozległa pustynia – 70

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który zobaczył galopującego konia. Ruszył szybko za nim, jednak tamten był zbyt szybki. Wielbłąd uznał, że nie ma sensu gonić go dalej, więc przysiadł. Pomyślał, że może wkrótce pojawi się ten sam lub inny koń.

Autor: Sokolik