Kochany Mikołaju – 02

Kochany Mikołaju, myślę o Tobie, gdy przypomina mi się pewna anegdota opowiadana przez moją mamę. Na początku XX wieku, gdy chłopi z rodzinnej wsi mojego dziadka jechali na targ do miasta furmankami ciągniętymi przez konie, a działo się to zimą, zbierali się zawsze w grupę. W lesie, który przemierzali, gromadziły się watahy wygłodniałych wilków. Wyruszali praktycznie jeszcze nocą, aby o świcie być w miasteczku. Z tego okresu pochodziła modlitwa czy też może wezwanie do świętego. Przytaczam je tak jak mi przekazano: „Święty Mikołaju trzymaj wilka w raju, trzymaj go za nogę, niechże mu ujść mogę”.

Autor: Elżbieta Olejnik

Piękne popołudniowe słońce – 29

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkro­czył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści. Oliwka za­częła zbierać je do swojej siatki. Znalazła jeszcze sporo zielonych, czerwonych i brązowych liści. Postanowiła ukwiecić nimi dywan w swoim pokoju.

grudzień 2023

dla Oliwki napisał Sokolik

Młoda kobieta – 562

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Jednak na wszelki wypadek zostawiła uchylone drzwi. Tak się złożyło, że skorzystał na tym kot, który był po drugiej stronie ulicy. Ciekawy wszedł za kobietą, ale po chwili wyszedł na zewnątrz. Stwierdził, że woli być sobą niż księżniczką.

Autor: Sokolik

Rozległa pustynia – 63

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który przeżył zeszłej nocy potworną piaskową burzę. W jakiś sposób była zupełnie inna niż wiele, które przed nią widział. Niekoniecznie ze względu na jej siłę. Wychodził cało z o wiele cięższych opresji. Ta ostatnia, kiedy ustała, odsłoniła inny świat. Świat, który ukazał się z zupełnie innej perspektywy niż poprzednio.

Autor: Gwiazdeczka

Piękne popołudniowe słońce – 28

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkro­czył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści. Liście tyl­ko na to czekały. Uniosły się i zaczęły fruwać w powie­trzu, przyjmując niezwykłe kształty. Na koniec uformowa­ły się w jesienną dziewczynkę, która miała liściastą buzię, rączki, nóżki, a nawet warkoczyki przewiązane liściastą wstążką. Z liści zrobione było również jej ubranie, które wirowało i odsłaniało kawałeczek brzuszka lub ramię. Oliwka przyglądała się jej uważnie, ale jej zaniepokojenie zniknęło, gdy zobaczyła, że pod liściastą pelerynką mała miała całkiem porządne żółte wełniane ubranie. Powie­działa, że ma na imię Słoneczko i że chciałaby zaprzyjaź­nić się z Oliwką i Dyziem. Oliwka spojrzała na Dyzia, Dyzio spojrzał na Oliwkę. Chwilę popatrzyli sobie w oczy i zrozumieli się bez słów. Zgodnie oświadczyli, że chętnie zaprzyjaźnią się ze Słoneczkiem i będą się z nią bawić zawsze, gdy Słoneczko będzie mogło się z nimi spotkać. Szybko przeszli do czynów. Śmiali się, skakali, bawili w berka i chowanego. Co ciekawe, rodzice Oliwki nie wi­dzieli Słoneczka, tylko wirujące żółte liście, które opadały na trawnik i znowu z niego wzlatywały w niebo. Oliwce i Dyziowi nie przeszkadzało, że dorośli nie widzieli Sło­neczka. Oni widzieli je doskonale i bawili się wybornie. Słoneczko również było zadowolone, a wszystkie żółte li­ście garnęły się do zabawy, jakby wiedziały, że teraz jest najlepszy czas na to, by się bawić.

grudzień 2023

dla Oliwki napisała Ewa Damentka

Rozległa pustynia – 62

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który zdawał się spać na stojąco. Możliwe, że medytował lub znieruchomiały czerpał energię z niesamowitej przestrzeni, która go otaczała. Widok był niezwykły.

Autor: Gwiazdeczka

Poranek obudził się – 86

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i spojrzał na miasteczko w pobliżu. W niektórych domach pozapalały się światła, a coraz więcej osób zaczęło pojawiać się na dworze. Niektórzy szli dość wolno, inni szybko. Dzieci szły do szkoły, a dorośli do pracy.

Autor: Sokolik

Piękne popołudniowe słońce – 27

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkro­czył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści. Tam przy­szły z lasu różne zwierzątka, które pojawiły się przy Dyziu i Oliwce. Najwięcej było saren. Nie brakowało także łosi, jeleni, ani młodych wilczków. One to dopiero się wygłu­piały.

grudzień 2023

dla Oliwki napisał Sokolik