Starszy mężczyzna – 31

Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo jeszcze przed zmierzchem chciał dotrzeć na plażę.

Specjalnie przyjechał z drugiego końca świata, żeby jeszcze raz odwiedzić dom rodzinny i plażę, na której kiedyś spotkał piękną księżniczkę, o której śnił całe życie. Wiedział, że to niemożliwe, ale miał nadzieję, że może jednak zobaczy ją znów, nakarmi jej widokiem swoje oczy i serce, a potem wróci do domu, żeby dalej wieść spokojne życie emeryta.

Udało się…, dotarł na plażę. Usiadł na piasku i oparł się plecami o wielki głaz. Zamknął oczy i przypomniał sobie pierwsze spotkanie z piękną nieznajomą. Zresztą trudno to nazwać spotkaniem. On patrzył na nią z zachwytem, a ona uśmiechnęła się uroczo i szepnęła: „jeszcze wiele, wiele lat minie, zanim porozmawiamy”. Potem odwróciła się od niego i zaczęła tańczyć zwinnie i radośnie.

Wydawała mu się postacią z innego świata, z bajki. Nigdy przedtem, ani potem, nie widział tak pięknej kobiety. W dzieciństwie widywał ją wiele razy. Zakradał się na plażę, chował się za głazem lub siedział w krzakach, żeby ją obserwować. Ona nie zwracała na niego uwagi. Czasami płakała, czasami siedziała na piasku i patrzyła w dal lub przyglądała się długiemu kijowi leżącemu u jej stóp. Drągowi, który zawsze miała ze sobą. Tańczyła bardzo rzadko. Kiedy to się zdarzało, on czuł, jakby w jej tańcu skupiało się całe piękno tego świata. Wtedy przepełniało go wzruszenie.

Takie myśli przychodziły mu do głowy, gdy próbował wyrównać oddech po męczącym spacerze. Wreszcie spokojny oddech wrócił, a on podniósł głowę i ze zdziwienia otworzył usta. Piękna nieznajoma znowu tańczyła, lekko, radośnie, z wdziękiem. Wyglądała tak samo jak kilkadziesiąt lat temu, gdy zobaczył ją pierwszy raz.

Ich oczy odnalazły się i uśmiechnęły do siebie. Piękna księżniczka dygnęła i gestem dłoni zaprosiła go, by podszedł bliżej. Kiedy stanął przed nią, z zakłopotaniem opuścił głowę i popatrzył w dół, na piasek. Wtedy zobaczył, co było przymocowane do kija, z którym się nie rozstawała. Zimny blask metalu zaskakiwał.

Podniósł głowę, spojrzał w jej uśmiechnięte oczy i zapytał:

– Czy to już czas?

– Tak – odpowiedziała.

– Teraz użyjesz tego? – dłonią wskazał długie srebrzyste ostrze.

– Tak, ale w inny sposób niż myślisz.

– Dlaczego teraz?

– Bo nadszedł twój czas i jednocześnie ty jesteś gotowy.

– Będzie bolało?

– Skądże.

– Czyli wszystko się skończy? Przestanę istnieć?

– Dopiero zaczniesz.

– Jak to?

– Jestem tu po to, żeby odprowadzić cię do twojego nowego świata.

– Zostaniesz tam ze mną? – zapytał z nadzieją.

– Nie – uśmiechnęła się i dodała – jestem tylko przewodnikiem i dbam o twoją bezpieczną podróż.

Rozłożyła ostrze, które wyglądało jak kosa. Uruchomiła sekretny zatrzask i metal zamienił się w dość szeroką poziomą belkę przymocowaną do pionowego grubego drąga.

Weszła na tę belkę, jedną ręką złapała za kij, a drugą wyciągnęła w kierunku mężczyzny. On przyjął zaproszenie. Trzymając się jej pomocnej dłoni, wszedł na belkę. Był spokojny. Bez zdziwienia patrzył, jak się unoszą i lecą coraz wyżej i wyżej. W pewnej chwili przed nimi pojawił się złoty most. Wtedy zatrzymali się, a ona pomogła mu na niego wejść.

– Po drugiej stronie mostu czeka na ciebie twoje nowe życie – powiedziała i zapytała – czy się go obawiasz?

Mężczyzna zamyślił się, zapatrzył w dal, posłuchał głosu serca i zdziwiony powiedział:

– Nie, nie boję się. Czuję się, jakbym wracał do domu.

– Bo tak jest – uśmiechnęła się i puściła jego dłoń.

Uważnie patrzyła, jak szedł. Zauważyła, że z każdym krokiem prostował się i szedł coraz odważniej.

Gdy mężczyzna znalazł się już po drugiej stronie mostu, wróciła na plażę, żeby znowu potańczyć. Bardzo lubiła to robić. I rzeczywiście czuła się wtedy, tak jakby była piękną księżniczką.

Autor: Ewa Damentka

Piękne popołudniowe słońce – 22

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści. Miś lękliwie obejrzał się za siebie, bo przestraszył się wielkiego cienia, który zasłonił słońce. Po chwili odetchnął z ulgą. To nie był żaden zły stwór, który czyhał na Dyzia i Oliwkę. To był tata Oliwki, który, rozmawiając z jej mamą, niby przypadkiem przysunął się bliżej dziewczynki i jej misia. „Rozumiem” – pomyślał uradowany i uspokojony Dyzio. – „Oliwka myśli, że ma swobodę, a rodzice czuwają, żeby była bezpieczna! Tak zawsze powinno być”. Uradowany dał się ponieść zabawie. Mógł być sobą i cieszyć się razem z Oliwką. Już nie musiał być jej ochroniarzem. Skoro wiedział, że małą zawsze chronią rodzice, to mógł kochać ją całym swoim serduszkiem, bawić się i dawać jej chwile szczęścia, które pozostaną z nią na zawsze.

grudzień 2023

dla Oliwki napisała Ewa Damentka

Rozległa pustynia – 59

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który miał ważną sprawę do załatwienia i nie zwracał uwagi na niezaprzeczalne uroki tego miejsca. Skupiony na zadaniu szedł energicznie naprzód. Nagle stanął jak wryty, spotykając na swojej drodze białego królika. Królik wyjął z kieszonki kamizelki okrągły zegarek na eleganckim łańcuszku i sprawdził godzinę.

Autor: Gwiazdeczka

Była malutka – 109

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć była spóźniona do szkoły. Wyszła z domu przed czasem, jednak robiła małe kroki i się zatrzymywała. Dzisiaj był sprawdzian z matematyki, którego bardzo chciała uniknąć.

Gdy weszła do szkoły, zobaczyła dzieci ze swojej klasy na korytarzu. Okazało się, że nauczycielka od matematyki nie pojawiła się w szkole. Wypadła jej ważna sprawa do załatwienia.

Dziewczynka poczuła ulgę, bo mogła spokojnie przygotować się do sprawdzianu.

Autor: Sokolik

Piękne popołudniowe słońce – 21

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści…

POLE BITWY

(z opowieści o Oliwce, kocie Poe i misiu Dyzio)

.

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę

liściastym potokiem promieni,

podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką

na trawnik pełen pożółkłych liści…

.

Jakby za sprawą zaczarowanej różdżki

Kraina z miejsca się odmieniła

Tym razem to były drzewa, kwiaty, roślinność

W prawdziwie wiosennej ozdobie.

.

Ach! Krzyknęła Oliwka, miś Dyzio jej zawtórował

Toż to zaczarowana kraina!

Nagle ni stąd ni zowąd pojawiły się koty

W liczbie niespełna tysiąca.

.

Jeden z nich, dumny, z sierścią czarno-białą

Podszedł do nich i miauknął mile

O dziwo! Oliwka i miś Dyzio rozumieli!

Nazywam się kot Poe, witamy! – co kotek przekazał.

.

Cały Boży dzień przebywali z sobą

Oliwka, miś Dyzio i tysiąc niespełna kotów

W międzyczasie Oliwka została powiadomiona

Że wiedźmy czarownice przygotowują atak.

.

Następnej nocy czarownice wkroczyły do akcji

Z tysiącami ich potężnych pierścieni czarów

Nie było wątpliwości, że chciały zemsty

Aby zamienić wszystkie koty w kamienne statuetki.

.

Ale Kot Poe i jego kocia paka w tej krainie

Były na to gotowe i czekały na to

Pewne, że wytrzymają atak, że sobie poradzą

A co więcej, wiedząc, że będą kontratakować.

.

Mieli bowiem przy sobie czarodzieja Bardo

Jego laser czarów znacznie skuteczniejszy

Niż pierścienie czarów należące do czarownic

Trzeba było to jednak jeszcze sprawdzić na polu bitwy.

.

W chwili, gdy czarownice zaatakowały koty

Ich futra lśniły, niemal płonęły

Potem powoli przechodziły w utwardzoną szarość

Znak to był, że czary czarownic zadziałały.

.

W tym momencie czarodziej Bardo użył swojego lasera

I ku zdumieniu wszystkich kotów

Ich futro lśniło gwiazdkami

Takimi jak gwiazdy na nocnym firmamencie.

.

Dewastacja lasera czarów była niesłychana

Szybko dopadły nawet i same czarownice

One i ich magiczne pierścienie w ogniu lasera

Poprzez zygzakowate srebrzyste promienie lasera.

.

Przypominały efekty wywoływane przez paralizatory

Z ich potężnym prądem elektrycznym

Obezwładniającym przeciwnika, kimkolwiek był

Tym razem to czarownice padły w jego ogień.

.

Pierścienie czarów czarownic natychmiast się spaliły

One same w obwodach srebrzystego światła

Tańcząc gorączkowo w rytm ukąszeń lasera

Ich suknie płonęły, zamieniły się w mnóstwo strzępów.

.

Wydawało się, że pole bitwy zostało wygrane przez koty

Dzięki pomocy dobrego czarodzieja Bardo

Czarownice uciekły tak szybko, jak tylko mogły

Do swoich kryjówek, których nikt inny nie znał.

.

I wyglądało na to, że minie trochę czasu

Zanim na nowo zdążą zrobić coś złego

Najpierw musiały lizać zadane im rany

Przeklinając przy tym koty i czarodzieja Bardo.

.

Kot Poe wiedział, że to nie koniec historii

Że czarownice będą szukać pomocy u czarodziejów

Obrona koniecznością, czarodziej Bardo pomoże

Oliwka była pewna, że koty sobie poradzą

I rozpromieniona wróciła do domu z misiem Dyzio.

.

grudzień 2023

dla Oliwki napisał Thaddeus Hutyra

Kamienny olbrzym obudził się – 38

Kamienny olbrzym obudził się, przeciągnął i od razu miał rześki umysł. Cieszył się urodą świata. Wesoło podskakując, znalazł się nad brzegiem strumienia. Spojrzał w taflę wody i ujrzał swoją siwiznę na głowie. Ale ów fakt nie zgasił jego radości z przebudzenia. Był świadom, że w czasie snu trosk mu nie ubyło, więc szybko zabrał się do pracy nad sobą. Wykorzystywał każdą okazję, pogodę i niepogodę. Krople deszczu oczyszczały je serce, umysł i duszę. Promienie słońca dzieliły się z nim swoją energią. Dzięki podmuchom wichur zmieniał swe położenie i, tocząc się po świecie, szlifował swe kształty i wydobywał ich piękno.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Piękne popołudniowe słońce – 20

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkro­czył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści. Stąd mieli widok na ogromne jezioro. Pływały po nim kaczki i łabę­dzie. Oliwka z zachwytem przypatrywała się tym ptakom. Po chwili wyciągnęła z siatki kromkę chleba i zaczęła po kawałku wrzucać do wody. Wtedy to one wszystkie pod­płynęły do brzegu.

grudzień 2023

dla Oliwki napisał Sokolik

Rozległa pustynia – 58

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który, niczym strażnik tego miejsca, będąc tam od zawsze, znał każde ziarenko ceglastego piachu i kochał tę pustynię z całego swego wielbłądziego serca.

Autor: Gwiazdeczka

Młoda kobieta – 560

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Zrobiła kilka zdjęć plakatów, które wisiały na ścianie. Przedstawiały one piękne królewny. Niektóre z nich były postaciami z jej ulubionych bajek. Do dziś pamięta ich imiona.

Autor: Sokolik

Piękne popołudniowe słońce – 19

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkro­czył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści.

Zadowolony poznawał z nią świat przyrody. Promienie słońca rozświetlały zacienione miejsca.

W pewnej chwili Oliwka z misiem zauważyli, jak z pod li­ści wychodzi dżdżownica Magda z bajki o pszczółce Mai, którą dotąd oglądali w telewizji. Udekorowana w paski, była dobrze widoczna na pożółkłych liściach. Wyginała się zgrabnie, jak wytrawna gimnastyczka.

Gdy zobaczyła Oliwkę z misiem, powiedziała grzecznie „dzień dobry”. W ciepłe popołudnie pogawędzili chwilkę, po czym pożegnali się miło i odtąd zostali przyjaciółmi.

grudzień 2023

dla Oliwki napisała Danuta Majorkiewicz