Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści. Miś lękliwie obejrzał się za siebie, bo przestraszył się wielkiego cienia, który zasłonił słońce. Po chwili odetchnął z ulgą. To nie był żaden zły stwór, który czyhał na Dyzia i Oliwkę. To był tata Oliwki, który, rozmawiając z jej mamą, niby przypadkiem przysunął się bliżej dziewczynki i jej misia. „Rozumiem” – pomyślał uradowany i uspokojony Dyzio. – „Oliwka myśli, że ma swobodę, a rodzice czuwają, żeby była bezpieczna! Tak zawsze powinno być”. Uradowany dał się ponieść zabawie. Mógł być sobą i cieszyć się razem z Oliwką. Już nie musiał być jej ochroniarzem. Skoro wiedział, że małą zawsze chronią rodzice, to mógł kochać ją całym swoim serduszkiem, bawić się i dawać jej chwile szczęścia, które pozostaną z nią na zawsze.
grudzień 2023
dla Oliwki napisała Ewa Damentka