Piękne popołudniowe słońce – 28

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkro­czył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści. Liście tyl­ko na to czekały. Uniosły się i zaczęły fruwać w powie­trzu, przyjmując niezwykłe kształty. Na koniec uformowa­ły się w jesienną dziewczynkę, która miała liściastą buzię, rączki, nóżki, a nawet warkoczyki przewiązane liściastą wstążką. Z liści zrobione było również jej ubranie, które wirowało i odsłaniało kawałeczek brzuszka lub ramię. Oliwka przyglądała się jej uważnie, ale jej zaniepokojenie zniknęło, gdy zobaczyła, że pod liściastą pelerynką mała miała całkiem porządne żółte wełniane ubranie. Powie­działa, że ma na imię Słoneczko i że chciałaby zaprzyjaź­nić się z Oliwką i Dyziem. Oliwka spojrzała na Dyzia, Dyzio spojrzał na Oliwkę. Chwilę popatrzyli sobie w oczy i zrozumieli się bez słów. Zgodnie oświadczyli, że chętnie zaprzyjaźnią się ze Słoneczkiem i będą się z nią bawić zawsze, gdy Słoneczko będzie mogło się z nimi spotkać. Szybko przeszli do czynów. Śmiali się, skakali, bawili w berka i chowanego. Co ciekawe, rodzice Oliwki nie wi­dzieli Słoneczka, tylko wirujące żółte liście, które opadały na trawnik i znowu z niego wzlatywały w niebo. Oliwce i Dyziowi nie przeszkadzało, że dorośli nie widzieli Sło­neczka. Oni widzieli je doskonale i bawili się wybornie. Słoneczko również było zadowolone, a wszystkie żółte li­ście garnęły się do zabawy, jakby wiedziały, że teraz jest najlepszy czas na to, by się bawić.

grudzień 2023

dla Oliwki napisała Ewa Damentka