Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści. Liście tylko na to czekały. Uniosły się i zaczęły fruwać w powietrzu, przyjmując niezwykłe kształty. Na koniec uformowały się w jesienną dziewczynkę, która miała liściastą buzię, rączki, nóżki, a nawet warkoczyki przewiązane liściastą wstążką. Z liści zrobione było również jej ubranie, które wirowało i odsłaniało kawałeczek brzuszka lub ramię. Oliwka przyglądała się jej uważnie, ale jej zaniepokojenie zniknęło, gdy zobaczyła, że pod liściastą pelerynką mała miała całkiem porządne żółte wełniane ubranie. Powiedziała, że ma na imię Słoneczko i że chciałaby zaprzyjaźnić się z Oliwką i Dyziem. Oliwka spojrzała na Dyzia, Dyzio spojrzał na Oliwkę. Chwilę popatrzyli sobie w oczy i zrozumieli się bez słów. Zgodnie oświadczyli, że chętnie zaprzyjaźnią się ze Słoneczkiem i będą się z nią bawić zawsze, gdy Słoneczko będzie mogło się z nimi spotkać. Szybko przeszli do czynów. Śmiali się, skakali, bawili w berka i chowanego. Co ciekawe, rodzice Oliwki nie widzieli Słoneczka, tylko wirujące żółte liście, które opadały na trawnik i znowu z niego wzlatywały w niebo. Oliwce i Dyziowi nie przeszkadzało, że dorośli nie widzieli Słoneczka. Oni widzieli je doskonale i bawili się wybornie. Słoneczko również było zadowolone, a wszystkie żółte liście garnęły się do zabawy, jakby wiedziały, że teraz jest najlepszy czas na to, by się bawić.
grudzień 2023
dla Oliwki napisała Ewa Damentka