Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo wiatr zerwał mu z głowy kapelusz.
Nie było to nakrycie głowy takie sobie. Lecz można by rzec kapelusz mający wielką wartość dla właściciela. Sentymentalną. Był kapeluszem rekwizytem jego ojca aktora.
Będąc małym chłopcem często bywał razem z nim za kulisami. A w czasie spektakli oglądał go zza kotary.
Potem będąc młodzieńcem podziwiał go z widowni. Z pierwszego rzędu wspierali go razem z mamą.
Piękne to były chwile, które wspomina do dziś. Pozostaje w nim uroda aktorskiego życia i piękny czas razem z rodzicami, od których uczył się miłości i przyjaźni.
Ów kapelusz był wspomnieniem tych chwil.
Mężczyzna z wielkim zapałem przedzierał się więc przez wydmowe krzaki, bo kapelusz zawisł na jednym z nich. Był szczęśliwy, gdy go odzyskał.
Autor: Danuta Majorkiewicz