Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo całe życie był bardzo czynnym człowiekiem i lubił wyzwania.
Teraz na początku drogi emeryta też nie odpuszczał.
Dbał o swoją kondycję fizyczną. Grał ze znajomymi w piłkę plażową, ćwiczył na plenerowych siłowniach, biegał. W czasie biegania wykorzystywał naturalne przeszkody.
Lecz pewnego razu usłyszał głos swego serca. Prosiło o urlop i troskę o nie.
Odtąd wsłuchiwał się w jego bicie i sygnały od niego płynące. Ćwiczył dalej, ale zgodnie z jego rytmem.
Autor: Danuta Majorkiewicz