Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo pogoda była przyjemna.
Cieszył się pięknym dniem wczesnej jesieni, ciszą i spokojem. Przyglądał się roślinom, jak wydobywały się z pod piasku po niedawnym sztormie. W czym pomagał im delikatny, kojący zefirek.
Powoli wyszedł na plażę i szedł nią kilka kilometrów.
Setki razy oglądał brzeg morski ze statków, którymi pływał.
Teraz podziwia morze, spacerując plażą. Wspomina dawne rejsy. Porty, w których bywał. Rozmawia z ludźmi spotykanymi po drodze. Słucha ich i opowiada im morskie opowieści.
A potem siada w swej ulubionej, nadmorskiej kafejce. Wypija filiżankę wybornej kawy, słucha szant i koi swoje serce.
Autor: Danuta Majorkiewicz