Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo chciał jeszcze raz zobaczyć zachód słońca nad wielkim jeziorem. Czuł, że nie ma dużo czasu. Rodzina chciała go wywieść do domu opieki, a on nie mógł wyjechać bez pożegnania z wydmami, jeziorem i zachodzącym słońcem.
Udało się, dotarł nad brzeg jeziora. Plecami oparł się o kamienny głaz, który tam stał od niepamiętnych czasów i stopniowo wyrównywał oddech.
Kolejny raz zobaczył zachód słońca i poczuł, że już jest gotowy do dalszej podróży. Nawet nie wiedział, że jego wnuki poszły za nim. Chłopcy bali się o jego zdrowie. Teraz ukryci za wydmą cieszyli się, że dziadek wygląda na szczęśliwego.
Początkowo chcieli do niego podejść, ale uznali, że zrobią to dopiero wtedy, gdy będzie wracał do domu. Teraz należy mu się chwila prywatności…
Chcieli się wycofać kawałek i niby przypadkiem spotkać go w drodze powrotnej, jednak coś ich zatrzymało, nie wiedzieli co…
Zobaczyli, że do złotego zachodu słońca dołączył inny blask, a z nieba w dół zaczęły spływać świetliste postacie. Jedna z nich podeszła do dziadka. Chłopcy rozpoznali w niej swoją babcię.
Dziadek wstał i przytulił się do świetlistej żony. Ona powiedziała „już jesteś gotowy”. Uśmiechnęła się do wnuków i pomachała im ręką, a następnie poprowadziła dziadka w stronę świetlistych postaci.
Gdy dziadek dołączył do nich, odetchnął głęboko i rozejrzał się po okolicy, jakby chciał ją zapamiętać na zawsze. Zauważył wnuki. Przesłał im ciepły przepraszający uśmiech i telepatycznie przekazał myśl: „na brzegu jeziora leży tylko moje ciało, ja żyję dalej. Jestem zdrowy i szczęśliwy’. Następnie uleciał do nieba, tak jak pozostałe świetliste postacie.
Chłopcy przykucnęli za wydmą i długo nie mogli się poruszyć. W sercach czuli wielki ból, który stopniowo ustępował miejsca uldze i wielkiej spokojnej radości. „Dziadek już jest zdrowy i szczęśliwy” – pomyśleli.
Potem zadzwonili do rodziców, żeby powiedzieć, co zobaczyli. Rodzice uwierzyli im, ale poprosili, żeby zachowali to dla siebie i nie wspominali o tym policji i innym służbom, które przyjadą po ciało. Powiedzieli, że dziadek uchodził w okolicy za dziwaka i lepiej, żeby nie mówiono tak o jego rodzinie.
Późnym wieczorem, gdy ciało dziadka zostało już zabrane do kostnicy, rodzice zamknęli drzwi, zasłonili okna, wyłączyli światło, tak jakby wszyscy poszli spać. Tymczasem sami, razem z synami usiedli w dużym pokoju i poprosili, by chłopcy jeszcze raz, szczegółowo opisali, co zobaczyli nad jeziorem.
Słuchając, płakali i uśmiechali się jednocześnie. Ogarnął ich spokój i wielka nadzieja.
Potem popatrzyli sobie głęboko w oczy i uznali, że warto wtajemniczyć chłopców w ich plany.
Wyjaśnili im, że po śmierci dziadka chcieli sprzedać dom. Jednak teraz chcieliby go zostawić, po to, żeby przyjeżdżać tu na weekendy i odwiedzać jezioro, tak ważne dla dziadka.
Chłopcom bardzo spodobał się ten pomysł. Prosili tylko, żeby często oglądać zachody słońca nad tym jeziorem. Bo to właśnie one były ważne dla dziadka. Powiedzieli, że dzięki temu lepiej będą pamiętali, jak dziadek i babcia razem ulatywali do nieba.
Autor: Ewa Damentka