Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo tam czekała na niego ukochana rodzina. Oni wszyscy przebywali teraz na plaży. Po kilku godzinach marszu, zobaczył ich w pełni radosnych.
Autor: Sokolik