Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne, w sam dla mnie. Na wakacyjny odpoczynek, regenerowanie się. Z dała od miasta i ludzi. Przyroda, ja i dobra książka .
Autor: Anna Olawa
ćwiczenia literackie
Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne, w sam dla mnie. Na wakacyjny odpoczynek, regenerowanie się. Z dała od miasta i ludzi. Przyroda, ja i dobra książka .
Autor: Anna Olawa
Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne…
Ogród, bo o nim piszę, był ogromny i otoczony drzewami. Pośrodku był staw, a w nim żaby, które wieczorem urządzały koncert. Coś pięknego…
Z boku stał domek, a przy domku był basen.
Przy pogodzie lubiłam wskoczyć do wody i popływać. Potem szłam na spacer do lasu, a w nim z daleka widziałam rodzinkę bobrów.
Dodam, że w lesie płynie strumyk.
Mało jest takich miejsc, więc pielęgnujmy je, bo warto.
Autor: Anna Olawa
Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne. Przyjechałam tu z moim przyjacielem z lat szkolnych.
Spotkaliśmy się rok temu, przypadkowo.
Max niespodziewanie zaprosił mnie do miejsca magicznego, bo chciał mi go pokazać. Spontanicznie zgodziłam się.
I tak teraz podziwiam razem z nim to magiczne miejsce.
Siedzimy na polanie i przyglądamy się sarnie, która stoi niedaleko nas i skubie listki..
– Gosiu, wiesz, wspominam, jak jeździliśmy do puszczy co drugi weekend. Wypożyczaliśmy rowery u gospodarza kawiarni, którą lubiłaś, i jeździliśmy aż do zmierzchu. Gospodarz zawsze uśmiechał się do nas, bo to był nasz rytuał.
– A ty zawsze brałeś czerwony barszcz z uszkami. Och to były czasy! Miłe wspomnienia…
– Jestem ciekaw, czy nadal jest ta gospoda.
– Spójrz, jaki piękny zachód słońca!
Wyciągnęłam aparat i zaczęłam pstrykać zdjęcia, a kolega mówił dalej:
– Siadaj teraz i opowiadaj co słychać u ciebie, bo jestem ciekaw twojego życia.
Autor: Anna Olawa
Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne. Siadłam na ziemi i rozmarzyłam się…
Wyobraziłam sobie, że na tym pustkowiu postawiłam mały domek.
Wspólnie z przyjaciółmi robiliśmy spotkania przy przy ognisku. I nie tylko.
W międzyczasie założyłam ogródek…
Nagle poczułam wiatr na twarzy i wróciłam do rzeczywistości.
Autor: Anna Olawa
Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści. Dyzio poczuł liście pod nogami i słyszał ich szelest. Spodobało mu się to i zaczął szurać nogami w liściach. Pierwszy raz wyszedł na jesienny spacer. Cieszył się i zaraził tą radością Oliwkę. Zaczęli rzucać liśćmi, a na koniec przy dębie znaleźli małego prawdziwka. Cóż to za dzień był… Wspaniały…
Autor: Anna Olawa
Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści, którymi od razu zaczęli się bawić. Cieszyli się, jak to dzieci.
Minął im miło czas. Wracając do domu, mieli dobry humor po tej wspaniałej zabawie na zielonej polanie pełnej pożółkłych liści.
grudzień 2023
dla Oliwki napisała Anna Olawa
Kamienny olbrzym obudził się, przeciągnął i nagle zobaczył, że zamiast lasów widzi budynki i ulice. Zastanawiał się co to jest.
Autor: Anna Olawa
Młoda ładna kobieta patrzyła zachęcająco i bezwiednie bawiła się swoimi włosami. Czekała na jakąś reakcję ze strony mężczyzny, który się jej podobał. Ten nie mógł już dłużej udawać, że nie widzi jej zalotów, więc stanął naprzeciwko niej i powiedział:
– Zapraszam panią na kawę.
Kobieta spojrzała się na mężczyznę z niedowierzaniem i odpowiedziała:
– Zgadzam się.
Poszli do kawiarni, która mieściła się w Łazienkach Królewskich. Miała ona stoliki na dworze wśród drzew. Wybrali stolik właśnie przy sośnie.
Od razu znaleźli wspólny temat. Zanurzyli się w rozmowie, a pawie chodziły między nimi. Nagle on rozejrzał się. Dookoła było cicho i pusto. Poprosili o rachunek.
Szli powoli i milczeli, bo obydwoje byli zaskoczeni, że nie zauważyli, kiedy zostali jedynymi gośćmi w kawiarni.
Nagle zatrzymał ich strażnik:
– Skąd się wzięliście? jest silny wiatry i park został zamknięty.
– Nie słyszeliśmy ogłoszenia, a kelner nic nie powiedział.
– Proszę skierować się do najbliższego wyjścia.
Idąc powoli do wyjścia, kobieta powiedziała:
– Wiesz, mieć park wyłącznie dla siebie…
Autor: Anna Olawa
O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. Nagle wędka szarpnęła i zaczął ją wyciągać. Nie było to łatwe…, szarpał się i nagle wyciągnął dużą rybę. To był duży leszcz. Aż oczom nie dowierzał. Nie spodziewał się takiego połowu. W tym roku pierwszy raz taką dużą rybę złowił.
Autor: Anna Olawa
O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. To rybak tak lubił spędzać wolny czas. Delektował się ciszą, odpoczywał, znajdował w tym spokój i nabierał siły do życia, a ryby przywoził do domu i był dobry obiad.
Autor: Anna Olawa