Starszy mężczyzna – 22

Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo każdego dnia ćwiczył swe ciało od młodych lat. Dobrze to wpływało na jego kondycję fizyczną i psychiczną, więc upływ lat był niewidoczny.

Po raz pierwszy serce dało o sobie znać. Postanowił nie ignorować sygnałów z jego strony.

Skontaktował się z osobistym trenerem, który opracował zestaw ćwiczeń odpowiedni do wieku. Odtąd ćwiczył pod jego kierunkiem w trosce o kondycję i zdrowie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Starszy mężczyzna – 19

Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo całe życie był bardzo czynnym człowiekiem i lubił wyzwania.

Teraz na początku drogi emeryta też nie odpuszczał.

Dbał o swoją kondycję fizyczną. Grał ze znajomymi w piłkę plażową, ćwiczył na plenerowych siłowniach, biegał. W czasie biegania wykorzystywał naturalne przeszkody.

Lecz pewnego razu usłyszał głos swego serca. Prosiło o urlop i troskę o nie.

Odtąd wsłuchiwał się w jego bicie i sygnały od niego płynące. Ćwiczył dalej, ale zgodnie z jego rytmem.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Starszy mężczyzna – 16

Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo wiatr zerwał mu z głowy kapelusz.

Nie było to nakrycie głowy takie sobie. Lecz można by rzec kapelusz mający wielką wartość dla właściciela. Sentymentalną. Był kapeluszem rekwizytem jego ojca aktora.

Będąc małym chłopcem często bywał razem z nim za kulisami. A w czasie spektakli oglądał go zza kotary.

Potem będąc młodzieńcem podziwiał go z widowni. Z pierwszego rzędu wspierali go razem z mamą.

Piękne to były chwile, które wspomina do dziś. Pozostaje w nim uroda aktorskiego życia i piękny czas razem z rodzicami, od których uczył się miłości i przyjaźni.

Ów kapelusz był wspomnieniem tych chwil.

Mężczyzna z wielkim zapałem przedzierał się więc przez wydmowe krzaki, bo kapelusz zawisł na jednym z nich. Był szczęśliwy, gdy go odzyskał.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mały papierowy samolocik – 49

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi młodzieńca, który podniósł go z ciekawością. „Skąd przyleciałeś?”. Przyjrzał mu się i wyrzucił w powietrze, mówiąc do niego: ”wróć, skąd przybyłeś”. Samolocik wrócił do młodego dziewczęcia, któremu młodzieniec wpadł w oko. Młodzieniec cieszył się, bo dziewczę też mu się podobało. Samolocik spełnił swoją misję.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Starszy mężczyzna – 14

Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo biegli za nim strażnicy ze straży miejskiej.

Chcieli wlepić mu mandat, ale im się nie udało.

Mężczyzna jak co roku przebywał w nadmorskim, uzdrowiskowym kurorcie. Wcześnie wstawał. Chodził na spacery po plaży i gdy nikogo nie było opalał się nago pierwszymi, delikatnymi promieniami słońca.

Owego dnia zauważył strażników. Nie miał czasu na ubieranie.

By uniknąć mandatu w popłochu biegł przez krzaki, starając ukryć swoją nagość. Na promenadzie ujrzał biegającego młodego mężczyznę. Ten szybko zorientował się w sytuacji i krzyknął do starszego pana: „w prawo, dobiegnie pan do plaży nudystów”.

Biegł co sił w nogach, jak za dawnych młodych lat. Cały czas towarzyszył mu i wspierał napotkany młodzieniec.

Był szczęśliwy, że udało mu się uciec przed strażnikami.

Odtąd zaprzyjaźnił się z młodym człowiekiem. Biegał z nim każdego ranka, ćwiczył kondycję i miło spędzali razem urlopowy czas.

A ich przyjaźń trwa i trwa mimo różnicy wieku.

Autor: Danuta Majorkiewicz

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 33

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka, które dawały nadzieję na udany połów.

Czekał spokojnie i patrzył na szumiące trawy przy burcie, które osłaniały zakątek od szerokiej wody. Na zielonych trawach siedziały różne owady. Szare ćmy jeszcze dobrze nie rozbudzone, kolorowe motyle i świerszcze, które wesoło skakały ze źdźbla trawy na źdźbło.

Promienie porannego słońca zapowiadały piękny, pogodny dzień. I wędkarskie spotkanie w kilka osób przy grillu na pomoście, w otoczeniu pięknej przyrody i ciszy, które pozwalają oderwać się od codzienności i zrelaksować w miłym towarzystwie wędkarskiej braci.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Młoda ładna kobieta – 59

Młoda ładna kobieta patrzyła zachęcająco i bezwiednie bawiła się swoimi włosami. Czekała na jakąś reakcję ze strony mężczyzny, który się jej podobał. Ten nie mógł już dłużej udawać, że nie widzi jej zalotów, więc jak rasowy mężczyzna podszedł do stolika, przy którym siedziała i zapytał, czy może się dosiąść. „Tak” – odpowiedziała miłym głosem, po czym wstała i oddaliła się w kierunku toalety. Tam rozprostowała loczek na głowie, poprawiła usta szminką i wróciła do stolika, przy którym czekał na nią dopiero co poznany mężczyzna.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Starszy mężczyzna – 8

Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo biegł za złodziejem pomiędzy krzewami wierzby wydmowej i gęstymi krzewami rokitnika. Przedzierał się przez nie, a za nim policjant z pistoletem w ręku wołający: „stój, stój, bo będę strzelał”. Obaj mężczyźni biegli w stronę centrum nadmorskiego kurortu.

Wokół małymi grupami stali gapie. Przyglądali się nagraniu jednej ze scen sensacyjnego filmu.

Wnet reżyser krzyknął: „stop”. Przejrzał nagrania i radosnym głosem oznajmił: „koniec”.

Starszy mężczyzna wyprostował się i głęboko odetchnął, a reżyser podziękował mu za uratowanie filmowego dnia.

Dzięki temu, że zgłosił się w zastępstwie nieobecnego aktora, filmowcy nie ponieśli strat.

Po wszystkim wrócił do hotelu, w którym mieszkał i był dumny z siebie, że odważył się wziąć udział w nagraniu sceny bez żadnego przygotowania aktorskiego.

A poza tym odpoczynek w kurorcie i filmowa przygoda zapadły w jego pamięć i zaowocowały dalszymi epizodami filmowymi i reklamowymi, w czasie których szlifował swoje nowo odkryte umiejętności aktorskie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 31

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka, których pojawiało się coraz więcej. Powoli zaczął siąpić drobny deszcz. Każda jego kropla tworzyła kółka mniejsze i większe. Po kilku minutach było ich na wodzie tysiące. Tworzyły piękny geometryczny spektakl.

Mężczyzna z przyjemnością patrzył na nie. Lecz po chwili spojrzał w niebo i ujrzał, że z dala nadciągała duża burza. Robiło się coraz ciemniej.

Chwycił za wiosła i opuścił zaciszny zakątek jeziora.

Wystarczył jeden głośny gwizd i po paru minutach z różnych zakątków wypłynęło kilkanaście łódek. Nikt nie ignorował nadciągającej burzy, choć widok błękitno-szaro-granatowego nieba z pasmami promieni słońca był piękny.

Na otwartej wodzie wszyscy wędkarze na swych łódkach zaciągnęli silniki i rozważnie zmierzali w kierunku pobliskiej osady. Obserwowali siebie nawzajem i byli ostrożni w wąskim wejściu do portu. Wpływali do niego bezpiecznie. Kolejno, łódka za łódką, i zajmowali swoje miejsca, nie robiąc zatoru.

Wszyscy cieszyli się z umiejętności czytania widoku nieba i z radością dzielili się swoimi spostrzeżeniami, jeszcze zanim grube krople deszczu zaczęły grać jak perkusja na dachach domków.

Autor: Danuta Majorkiewicz