Mały papierowy samolocik – 44

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi małego piłkarza, któremu brakowało kondycji i wiary w swoje możliwości. Podniósł samolocik i wyrzucił go w powietrze, a on leciał i leciał. Chłopiec patrzył na niego ze zdziwieniem i podziwem. Pomyślał: „jeśli mały samolocik może tak długo latać, to i ja dam radę biegać po boisku przez cały mecz”. I tak mały papierowy samolocik dodał chłopcu wiary w siebie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Starszy mężczyzna – 4

Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo wpadł na pewien pomysł.

Obydwoje z żoną kochali morze. Co roku przyjeżdżali do ulubionej, nadmorskiej miejscowości. A na co dzień mieszkali w domu na działce, na której była słaba gleba. Mało roślin na niej pięknie rosło. To były ich dwie miłości: morze i działka.

Pomyślał, by zrobić na niej wydmę. Jego pomysł znalazł poparcie u żony.

W sklepie ogrodniczym kupili dekoracyjne trawy-kostrzewy, turzyce i piaskownice zwyczajne. I kwiaty – rukwiele, kocanki piaskowe i mikołajki nadmorskie pięknie kwitnące, podkreślające urodę traw.

Kompozycję dopełnili lawendą i rozchodnikami wyniosłymi.

Na tarasie ustawili pojemniki z nadmorskimi trawami.

Całą dekorację dopełniały oszlifowane przez morze kawałki drewna i kamyki zapobiegające wysychaniu ziemi pod roślinami.

W pogodne dni siedzieli na leżakach i cieszyli się wspomnieniami z nad morza i tym, że inspirowali innych do tworzenia ogrodów według swoich upodobań.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Starszy mężczyzna – 2

Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo przed nim szła energicznym krokiem ładna, zgrabna blondynka.

Mimo swojego wieku lubił popatrzeć na młode, jędrne ciało.

Młoda kobieta zauważyła, że mężczyzna ją obserwuje. Przyspieszyła kroku. On też przyspieszył. Dostał zadyszki. Wiedział, że ma problemy oddechowe, ale cóż to przy takiej piękności…

Wnet blondynka zatrzymała się. Poczekała, aż dojdzie i uroczym głosem podziękowała za jego zafascynowanie nią. Powiedziała: „chodzę po wydmach codziennie. Na piasku ćwiczę mięśnie nóg i wzmacniam je. Miło mi będzie Pana widzieć”.

Odtąd mężczyzna ćwiczył swą kondycję w towarzystwie i pod okiem miłej blondynki, co pozytywnie wpływało na jego zdrowie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 28

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka, które tworzyła duża ryba ciekawa świata. Wystawiła łeb nad powierzchnię wody, zaczerpnęła powietrza i rozejrzała się dookoła.

Zobaczyła łódkę i już wiedziała, jakie zamiary ma wędkarz. Zeszła nisko pod wodę i ostrzegła inne ryby. Wszystkie skryły się w gęstych szuwarach i pod szerokimi liśćmi nenufarów.

Poranne słońce grzało coraz mocniej. Woda robiła się ciepła, więc ryby zeszły głęboko i drzemały do wieczora, aż się schłodziło. Kółka na wodzie zniknęły. Woda lekko falowała.

Mężczyzna obserwował przyrodę, urok wody malowanej kolorami słońca i ptactwo na drzewach. Odpoczął na łódce, zrelaksował się i wziął przykład z ryb. Spłynął z wody przed największym upałem. A połów stał się nieistotny.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Młoda ładna kobieta – 55

Młoda ładna kobieta patrzyła zachęcająco i bezwiednie bawiła się swoimi włosami. Czekała na jakąś reakcję ze strony mężczyzny, który się jej podobał. Ten nie mógł już dłużej udawać, że nie widzi jej zalotów, więc podszedł do niej i rozbrajająco zapytał:

– Czy ma pani kręcone włosy, dzięki nakręcaniu ich na palce?

– Owszem – powiedziała – czy zechce mi pan pomóc?

Autor: Danuta Majorkiewicz

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 24

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka, znak obecności ryb pod powierzchnią tafli wody.

Mężczyzna wypływał na jezioro z wędką, ale rzadko wędkował. Z początkiem dnia wyruszał na wodne wycieczki. Czerpał przyjemność z piękna porannych widoków i delikatnych dźwięków natury. Szumu rozkołysanych wiatrem świerków w pobliskim lesie, szelestu przybrzeżnych traw, fal uderzających rytmicznie o brzeg i śpiewów ptactwa. W cichych zakątkach jeziora relaksował się, czerpał energię i cieszył życiem.

Autor: Danuta Majorkiewicz

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 22

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka, na które mężczyzna spokojnie patrzył.

Woda była czysta i pod powierzchnią widział małe ryby, które pływały w gromadzie w otoczeniu przybrzeżnych szuwarów i grążeli. Ich łuski błyszczały we wschodzącym słońcu i na wodzie widać było srebrną poświatę, która mieszała się ze złotymi smugami budzącego się leniwie słońca.

Z radością przyglądał się grze srebrno-złotych światłocieni na błękitnej tafli wody. Uczestniczył w niepowtarzalnym widowisku wodno-świetlnym, które warte było, by wstać przed świtem.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mały papierowy samolocik – 38

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi zmęczonego pracą mężczyzny. Przyniósł ze sobą świeżość i lekkość zbliżającej się wiosny. Przywołał radosne wspomnienia z dzieciństwa, uśmiech na twarzy i sprawił, że mężczyzna poczuł się zrelaksowany.

Autor: Danuta Majorkiewicz

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 18

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka, obok których pojawił się bóbr. Wystawił swój pyszczek i przez chwilę przyglądał się otaczającemu go światu. Po czym delikatnym bobrowym alfabetem Morse’a nadał wiadomość, że jest bezpiecznie. Po chwili z wodnych korytarzy wypłynęła cała jego rodzina. Bobry zaczęły robić poranną kąpiel i baraszkować.

Mężczyzna zapomniał o wędkowaniu. Cieszył się rzadko spotykanym widokiem. Siedział spokojnie i nie zakłócał rodzinnej sielanki.

Autor: Danuta Majorkiewicz