Ciche jezioro – 56

Ciche jezioro drzemało w głębi gęstego lasu. Czasami budziło się i wsłuchiwało w odgłosy puszczy, w rozmowy zwierząt oraz drzew, mchów, grzybów i paproci. Potem znów zasypiało i znów się budziło, żeby przywitać się z dniem i nocą. Uwielbiało zmiany, jakie zachodziły w ciągu doby. Lubiło, gdy przeglądało się w nim pogodne niebo z małymi obłoczkami. Przyjaźnie obserwowało zwierzęta, które przychodziły do wodopoju, sprawdzało jak rybki w jego wnętrzu reagują na zmiany pór dnia. Które śpią w dzień, a budzą się w nocy, a których rytm jest inny i w nocy śpią, żerując za dnia. Lubiło zachody słońca i zmierzch, który potem otulał świat, las, drzewa i zwierzęta. Miało swój własny rytm snu i czuwania. Nie było zależne od pór dnia, więc gdy las spał, ono rozmawiało z niebem, księżycem i gwiazdami. Potem, gdy nadchodziła jego pora ono zasypiało, by za jakiś czas znowu się obudzić i słuchać oraz obserwować świat.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 530

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Rozejrzała się uważnie. Zobaczyła tłum ludzi i uznała, że wróci, kiedy będzie tu trochę luźniej. Poszła na spacer, a potem na lody.

Tymczasem w „Klubie Anonimowych Księżniczek” było coraz tłoczniej, bo lokal stał się bardzo mocny wśród celebrytów i influencerów, a co za tym idzie ich followersi też chcieli tu się znaleźć.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 529

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do klubu, a następnie przeszła do kawiarnianego ogródka, jaki znajdował się na jego zapleczu. Było tu miło i przyjemnie. Usiadła przy stoliku, zamówiła bezę Pavlova i rozglądała się, ciekawa wystroju wnętrza. Sama była projektantką i chętnie odwiedzała nowe lokale, żeby zobaczyć, jak je urządzono.

Autor: Ewa Damentka

Mały papierowy samolocik – 25

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi starszej pani. Kobieta próbowała się schylić, żeby go podnieść, ale to się jej nie udało. Młoda dziewczyna przechodząca nieopodal podbiegła i podniosła papierowy samolocik. Zobaczyła na nim napis – „dla Heleny”. Spojrzała na staruszkę i zapytała

– Czy pani ma na imię Helena?

– Tak.

– Ten samolocik, to chyba list do pani.

Staruszka rozłożyła samolocik i przeczytała: „Czy wreszcie pójdziesz ze mną na randkę? Czekam już 70 lat”.

Dziewczyna, która zerkała jej przez ramię, też przeczytała wiadomość i dyskretnie rozejrzała się dookoła. Zobaczyła starszego dżentelmena z bukietem czerwonych róż, siedzącego na ławeczce w pobliżu.

Dotknęła ramienia staruszki i dyskretnie wskazała na niego, a ona zapłoniła się jak pensjonarka. Pokuśtykała w stronę mężczyzny. On wstał i podszedł do niej, a młodej kobiecie łezka wzruszenia zakręciła się w oku.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 528

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do klubu. Spotkała tam swoje koleżanki, które też zachęciła jego witryna. Miło spędziły czas i wyszły zadowolone, mówiąc, że chętnie tu wrócą.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 527

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do wnętrza pełnego ludzi i kłębów dymu. Odwróciła się na pięcie i chciała wyjść, gdy zatrzymał ją czyjś kpiący głos:

– A dokąd to księżniczko?

– Na zewnątrz, tu jest tłoczno i dużo dymu

– Nie chcesz porozmawiać z innymi księżniczkami?

– Dziękuję, nie.

Drzwi otworzyły się, a lokaj z ukłonem zaprosił do karety, która nagle zjawiła się przed lokalem.

– Zapraszam na prawdziwy bal w krainie Baśni, Księżniczko. Wszystkie fałszywe zostaną tutaj, tam spotkasz się z prawdziwymi księżniczkami i książętami.

Kobieta uśmiechnęła się ciepło i powiedziała spokojnie:

– Nie, dziękuję. Weszłam z ciekawości, ale myślę, że jednak bardziej pasuje mi życie zwykłej osoby, bez nadmiernego blichtru i książęcych zobowiązań.

Lekko dygnęła i odeszła.

Lokaj odprowadził ją wzrokiem i westchnął:

– To była pierwsza osoba, która naprawdę nadawała się na żonę dla mojego księcia.

Machnął ręką, kareta rozwiała się, a on wszedł do lokalu, żeby czekać na kolejną prawdziwą księżniczkę, która być może zechce zainteresować się nazwą jego Klubu Anonimowych Księżniczek i wejdzie do środka.

Autor: Ewa Damentka

Mały papierowy samolocik – 21

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi Stefana, który właśnie zastanawiał się, czy woda gazowana ma jakąś sekretną moc, skoro wszyscy w biurze wyglądali, jakby byli od niej uzależnieni.

Schylił się, podniósł samolocik, rozwinął go ostrożnie i uniósł brwi na widok napisu: „PILNE: TEST SYSTEMU LATAJĄCYCH PRZEKĄSEK.”

Nie zdążył nawet pomyśleć, kto wysłał tę wiadomość, kiedy nagle coś przeleciało obok jego głowy. Zamrugał, próbując dojść do siebie, a potem spojrzał w górę.

W powietrzu, elegancko i bez najmniejszego hałasu, unosiły się kanapki. Nie przypadkowe. Perfekcyjnie przyrządzone, każda z nich miała na sobie malutką flagę, jakby była członkiem dyplomatycznej misji.

Stefan powoli cofnął się o krok. „To jakiś eksperyment?” – pomyślał.

I wtedy drzwi do biura otworzyły się z impetem. Do środka wpadł mężczyzna w fartuchu laboratoryjnym i okularach ochronnych.

– Panie Stefanie! Niech pan nie wykonuje gwałtownych ruchów, bo jeszcze się panu jakaś kanapka przyczepi do marynarki!

Stefan spojrzał na niego z niedowierzaniem.

– Czy ktoś mi może wytłumaczyć, dlaczego przekąski latają po moim biurze?!

Mężczyzna poprawił okulary.

– To zupełnie nowy system inteligentnych posiłków. Miał być testowany w kontrolowanych warunkach, ale no cóż, chyba nastąpił mały błąd.

Stefan przewrócił oczami, patrząc na kanapki, które teraz zaczęły układać się w precyzyjne formacje powietrzne. Czy powinien interweniować? A może po prostu zaakceptować fakt, że jedzenie zaczęło żyć własnym życiem?

Wstrzymał oddech, obserwując kanapki, które teraz krążyły nad jego biurkiem w idealnym szyku, a mężczyzna w fartuchu wyjął małe urządzenie, które wyglądało jak pilot do telewizora.

– Muszę je zatrzymać, zanim zaczną się grupować w większe formacje.

– Większe formacje? – powtórzył Stefan, zaskoczony.

I wtedy zobaczył ruch. Kanapki zaczęły się łączyć. Jedna do drugiej, warstwami, aż w końcu powstał latający wielki burger.

– No nie – mruknął naukowiec, wciskając nerwowo przyciski na swoim urządzeniu.

Burger uniósł się wyżej, jakby szykował się do ucieczki przez okno.

– Nie pozwólcie mu uciec!

Stefan spojrzał na ekipę biurową, która teraz w panice rzucała się po sali, próbując złapać latające warzywa, które odczepiły się od konstrukcji burgera.

– Dlaczego ja? – jęknął, próbując uchwycić kawałek sałaty, który właśnie podleciał obok jego twarzy.

Naukowiec rzucił mu plastikowy widelec.

– Musisz go unieruchomić!

Stefan złapał widelec i rzucił się na burgera. W ostatnim momencie udało mu się przebić warstwę sera i kotleta, zatrzymując całą strukturę w miejscu.

Kanapki rozpadły się na pojedyncze składniki, opadając łagodnie na podłogę, a biuro zamarło w ciszy. Wszyscy spojrzeli na Stefana. Naukowiec przyklęknął, podnosząc kawałek sera i uśmiechnął się z uznaniem.

– Gratulacje. Właśnie uratowałeś świat przed pierwszą generacją zbuntowanych kanapek.

Stefan westchnął ciężko, podnosząc wzrok.

– Czy to znaczy, że mogę teraz iść na przerwę?

tekst wygenerowany przez AI przy pomocy Ewy Damentki

Ciche jezioro – 52

Ciche jezioro drzemało w głębi gęstego lasu. Czasami budziło się i wsłuchiwało w odgłosy puszczy, w rozmowy zwierząt oraz drzew, mchów, grzybów i paproci. Potem znów zasypiało i znów się budziło, żeby przywitać się ze swoim przyjacielem księżycem. Znali się od pradziejów i bardzo lubili. Stateczne jezioro było zafascynowane łatwością, z jaką księżyc zmieniał swój kształt. I siłą tych przemian, bo wyraźnie czuło jak wpływają one jego na jego samopoczucie i poruszają wodę, która w nim jest.

Poza tym uwielbiało, gdy przeglądały się w nim księżyc i gwiazdy. Czuło się wtedy się docenione, wyróżnione i podekscytowane, jakby brało udział w tajemniczym misterium.

Autor: Ewa Damentka

Młoda ładna kobieta – 37

Młoda ładna kobieta patrzyła zachęcająco i bezwiednie bawiła się swoimi włosami. Czekała na jakąś reakcję ze strony mężczyzny, który się jej podobał. Ten nie mógł już dłużej udawać, że nie widzi jej zalotów, więc otworzył laptopa i wszedł na swoje konto na Facebooku. Otworzył listę znajomych, nie znalazł tam tej dziewczyny. Zajrzał na listę obserwowanych przez siebie ludzi, też jej tam nie było. Natomiast zobaczył jej zdjęcie, gdy otworzył listę osób, które obserwują jego.

Wszedł na jej profil, dowiedział się, że ma imię Anna i zaczął czytać jej posty. Napisała, że chce go poderwać i robi to dla nabrania wprawy.

Zamyślił się i uznał, że trudno mu w to uwierzyć. Podniósł głowę znad laptopa i spojrzał w jej maślane oczy wpatrzone w niego z uwielbieniem. Uznał, że przed koleżankami nie wypadało jej napisać inaczej.

Jakaś Aśka zaproponowała jej zakład. Jeśli on postawi Annie kawę, to Aśka postawi jej drugą. A jeśli on nie zafunduje kawy, to Anna ma oddać Aście kolczyki, które ciągle nosiła.

Jeszcze raz podniósł wzrok znad laptopa. Uśmiechnął się do dziewczyny i przyjrzał się kolczykom. Były ładne, szkoda by było takie stracić.

Przejrzał jeszcze pobieżnie inne wpisy. Dwa dni wcześniej Anna napisała o operacji swojego spaniela…

Mężczyzna zamyślił się, zamknął laptop i schował go do aktówki. Wyciągnął notes, napisał coś w nim i wyrwał zapisaną kartkę. Potem zawołał kelnera i szepnął mu coś, pokazując na wpatrzoną w niego młodą kobietą, nadal bawiącą się włosami. Kelner popatrzył ze współczuciem na mężczyznę i przyjął zamówienie, a za moment zjawił się z terminalem, by mężczyzna mógł opłacić swój rachunek.

Po chwili kelner postawił przed młodą kobietą kawę latte ze słowami:

– Pani Aniu, to jest kawa od pana z sąsiedniego stolika, przysyła ją z pytaniem, jak się czuje pani piesek. Czy już doszedł do siebie po przedwczorajszej operacji? A tu proszę, jest liścik do pani.

Młoda kobieta była zaskoczona i przestraszona. Spojrzała pytająco na mężczyznę, a on gestem zachęcił ją, by przeczytała karteczkę. Rozwinęła ją i zaczerwieniła się. Było na niej napisane:

Głupio zakładać się o coś, co ma dla Pani wartość. Szkoda by było stracić tak cenne kolczyki.

Na szczęście, może pani powiedzieć, że postawiłem Pani kawę, a wtedy Anka musi postawić Pani drugą. Jednak proszę uważać na przyszłość, nie zawsze będę miał możliwość ochronienia Pani i zadbania o Pani własność.

Mocno zaczerwieniona kobieta pochyliła głowę. Gdy odważyła się ją podnieść, mężczyzna uśmiechnął się i wyszedł z sali. Przechodząc obok niej przystanął na chwilkę i szepnął:

– Głowa do góry. Na szczęście w czasach mojej młodości nie było internetu, więc nie wie pani, ile głupot ja popełniłem. To przywilej młodości. Będzie dobrze, jeszcze sama będzie się pani śmiać z tej przygody.

Anna posiedziała trochę w kawiarni, zrobiła zdjęcie kawy i napisała, że zafundował ją ten mężczyzna, którego miała poderwać. Następnie wyszła z kawiarni i poszła na długi spacer. Wróciła do domu zmęczona i szybko zasnęła.

Rano obudziła się z jasną głową. Weszła na Facebooka. Przelotnie przejrzała zachwycone komentarze koleżanek, a następnie poszukała informacji, jak zamknąć konto na Facebooku. Postąpiła zgodnie z instrukcją. Odetchnęła z ulgą, gdy zobaczyła, że konto przestało być widoczne dla obserwujących, a za parę tygodni zastanie zamknięte.

Rozmyślała o tym, co zrobi bez Facebooka, skoro jest tam większość jej znajomych. Uznała jednak, że może kiedyś założy drugie konto. Zrobi to dopiero wtedy, gdy będzie na to przygotowana. Bo teraz ewidentnie nie była.

Podeszła do dużego lustra i przejrzała się w nim. Dokładnie obejrzała swoje kolczyki. Z uznaniem stwierdziła, że ładnie w nich wygląda. Była zadowolona, że nadal są jej własnością.

Autor: Ewa Damentka