Koperta z ważnymi dokumentami – 13

Koperta z ważnymi dokumentami zsunęła się i spadła za komodę. Mężczyzna pilnie jej potrzebował. Z trudem odsunął więc ciężki mebel od ściany i znieruchomiał ze zdziwienia. Zobaczył rodzinną pamiątkę, pierścionek po babci, który jego mama szukała przez dwadzieścia lat. Podniósł go i zaniósł do pokoju. Pomyślał, że pewnie mama ucieszy się z odnalezionej zguby.

Autor: Ewa Damentka

Na kamieniu – 33

Na kamieniu wystającym z morza przysiadła piękna syrena. Wygrzewała się w ciepłych promieniach słońca i rozmyślała o miłości, co w głębinach oceanu skryta,

O sercu, które w jej piersi cicho bije.

W falach szumie słyszała jego imię,

Wiatru szeptem czuła jego dotyk.

Marzyła o chwili, gdy spotkają się na brzegu,

Gdzie morze i ląd w jedności się splatają.

Jej oczy, jak perły, błyszczały w blasku dnia,

A serce tęskniło za miłością prawdziwą.

Wiedziała, że gdzieś tam, za horyzontem,

Czeka na nią ktoś, kto jej serce zrozumie.

Każdego dnia, gdy słońce wschodziło,

Syrena patrzyła w dal, pełna nadziei.

Wierzyła, że miłość znajdzie drogę,

Przez fale, przez czas, przez przestrzeń.

I choć morze było jej domem,

Pragnęła miłości, co nie zna granic.

Bo w sercu syreny, jak w sercu człowieka,

Tli się płomień, co nigdy nie gaśnie.

tekst wygenerowany przez AI na polecenie Ewy Damentki

Na kamieniu – 32

Na kamieniu wystającym z morza przysiadła piękna syrena. Wygrzewała się w ciepłych promieniach słońca i rozmyślała o swoim życiu. Była wesoła i beztrosko bawiła się ze swoimi siostrami i z delfinami. Rzadko dopadała ją melancholia. Teraz, przypominając sobie, jak dotąd przebiegało jej życie, poczuła ogromną wdzięczność. Wdzięczność, która przepełniała jej serce i którą dzieliła się z kamieniem, morzem i powietrzem. Posiedziała jeszcze chwilkę i kiedy zobaczyła krąg tańczących syren, zgrabnie zsunęła się z kamienia i dołączyła do swoich sióstr.

Autor: Ewa Damentka

Wielki diament – 46

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu przechodziła tamtędy zamyślona młoda kobieta, Aneta. Rozmyślała o swoich rozważając swoje marzeniach i pragnieniach. Nagle jej wzrok padł na coś błyszczącego wśród pyłu. Schyliła się i podniosła diament, który natychmiast zaczął lśnić w jej dłoniach.

Aneta nie mogła uwierzyć w swoje szczęście. Postanowiła zabrać diament do domu, by dokładniej go zbadać. W drodze powrotnej spotkała młodego mężczyznę, Marka, który był jej sąsiadem. Marek zauważył blask w jej dłoniach i zapytał, co znalazła.

Opowiedziała mu o swoim znalezisku, a on, będąc jubilerem, zaproponował, że pomoże jej ocenić wartość diamentu. Wspólnie udali się do jego warsztatu, gdzie Marek zajął się badaniem kamienia. W międzyczasie rozmawiali o swoich życiowych marzeniach i planach.

Okazało się, że diament był nie tylko niezwykle cenny, ale także miał magiczne właściwości. Legenda głosiła, że ten, kto go znajdzie, odnajdzie również swoją prawdziwą miłość.

Rzeczywiście, Aneta i Marek, spędzając razem czas, zaczęli dostrzegać, że łączy ich coś więcej niż tylko przypadkowe spotkanie. Z każdym dniem ich uczucie rosło, a diament stawał się symbolem ich miłości. Wkrótce Marek poprosił Anetę o rękę, a ona z radością zgodziła się. Diament, który kiedyś leżał zapomniany na ścieżce, stał się teraz częścią ich wspólnej historii.

Aneta i Marek żyli długo i szczęśliwie, a ich miłość była tak silna, jak blask diamentu, który ich połączył.

tekst wygenerowany przez AI przy pomocy Ewy Damentki

Góra lodowa – 65

Góra lodowa postanowiła zwiedzić świat. Oderwała się więc od lądolodu, by swobodnie pływać po morzach i oceanach. Najpierw pływała po arktycznych wodach. Mijała wiele innych gór i dryfujące kry, które czasami miały pasażerów, najczęściej foki, morsy, pingwiny i niedźwiedzie. Później wpłynęła na cieplejsze wody, gdzie dużo rzadziej spotykała inne góry, a kry zupełnie znikały. Wręcz rozpuszczały się w oczach. Góra zrozumiała, że stopniowo sama też zaczyna się rozpuszczać, więc przez chwilę miała dylemat – dalej zwiedzać świat, czy wrócić do rodzinnego lądolodu. Ciekawość zwyciężyła. Dzielnie płynęła po coraz cieplejszych wodach. Widziała wiele statków, wysp i miast. Z czasem sama stała się atrakcją turystyczną. Uwielbiała, jak ludzie ją nagrywali i robili jej zdjęcia. „Nawet jeśli się rozpuszczę, to i tak przejdę do historii” – myślała, przepływając obok nich. Miała wiele przygód i po bardzo, bardzo długim czasie – znacznie szczuplejsza i niższa powróciła do domu, do swojego lądolodu, który też się zmienił, i do innych gór lodowych. Opowiadała im, co przeżyła i jakie cuda widziała w dalekim świecie. Miała wierne grono słuchaczy, które jednak stopniowo się zmniejszało, bo coraz więcej gór lodowych wyruszało w podróż. Każda z nich pragnęła przeżyć własne przygody, by po powrocie też opowiadać o nich w domowym zaciszu.

Autor: Ewa Damentka

Koperta z ważnymi dokumentami – 7

Koperta z ważnymi dokumentami zsunęła się i spadła za komodę. Mężczyzna pilnie jej potrzebował. Z trudem odsunął więc ciężki mebel od ściany i znieruchomiał ze zdziwienia. Zobaczył otwarte drewniane drzwi, prowadzące chyba do mysiej norki. Między drzwiami i komodą był postawiony stoliczek i dwa krzesełka. Na stoliku stał malutki dzbanek z parującą aromatyczną herbatą, dwie malutkie filiżanki i talerzyk z miniaturowymi herbatniczkami. Wydawało się, że zaraz przyjdzie tu ktoś, dla kogo te smakołyki były przygotowane. Mężczyzna szybko wziął swoją kopertę i z powrotem przysunął mebel na stare miejsce. Nie chciał przeszkadzać nieznajomym. Jednak korciło go, żeby zobaczyć, kto usiądzie przy tym stoliczku. Przelotnie pomyślał o zainstalowaniu za komodą kamerki internetowej, ale szybko stracił zainteresowanie tym pomysłem. Sam nie chciałby, żeby go podglądano, więc nie będzie tego robił innym. Wziął kopertę z dokumentami i wyszedł z domu. Kiedy wrócił, na podłodze przed komodą zastał malusieńki talerzyk z ciasteczkami i karteczkę z napisem: „Dziękujemy”.

Autor: Ewa Damentka

Na kamieniu – 29

Na kamieniu wystającym z morza przysiadła piękna syrena. Wygrzewała się w ciepłych promieniach słońca i rozmyślała o tajemniczym statku, który zniknął bez śladu w głębinach oceanu. Nagle, z głębi wody, usłyszała dziwny dźwięk, jakby echo dawno zapomnianej melodii.

Zaintrygowana, zanurkowała w morskie głębiny, podążając za dźwiękiem. Im głębiej płynęła, tym ciemniej i zimniej się robiło. W końcu dotarła do wraku statku, który wyglądał, jakby spoczywał tam od wieków. Wokół niego unosiła się tajemnicza, niebieska poświata.

Ostrożnie wpłynęła do wnętrza wraku, gdzie odkryła starą skrzynię. Gdy ją otworzyła, zobaczyła w środku starożytny artefakt – złoty amulet, który emanował dziwną energią. W momencie, gdy go dotknęła, poczuła, jakby coś przeniknęło jej ciało, a obraz przed jej oczami zaczął się zmieniać.

Nagle znalazła się na pokładzie statku, otoczona przez załogę, która wyglądała na przerażoną. Kapitan statku, z twarzą pełną determinacji, trzymał w ręku ten sam amulet. Syrena zrozumiała, że została przeniesiona w czasie, do momentu, gdy statek zaginął.

Kapitan wyjaśnił, że amulet jest kluczem do starożytnej mocy, która może zarówno ocalić, jak i zniszczyć świat. Załoga, nie wiedząc, co zrobić, postanowiła ukryć amulet na dnie oceanu. W momencie, gdy kapitan rzucił amulet za burtę, statek zaczął się trząść, a woda wokół nich zaczęła wrzeć. Syrena poczuła, jakby coś ją ciągnęło z powrotem do teraźniejszości.

Gdy otworzyła oczy, znów była na kamieniu, a amulet leżał obok niej. Wiedziała, że musi go ukryć, aby nikt nie mógł wykorzystać jego mocy. Z ciężkim sercem wrzuciła amulet z powrotem do morza, mając nadzieję, że tym razem pozostanie na zawsze zapomniany.

tekst wygenerowany przez AI przy pomocy Ewy Damentki

Wielki diament – 43

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół.

Pewnego razu kobieta obudziła się i tym razem wyraźnie zapamiętała sen, który śnił się jej wielokrotnie. Była diamentem, wytoczyła się z wnętrza Ziemi, chciała, żeby ktoś ją odnalazł i docenił. Kobieta była zdziwiona snem i zadała sobie pytanie, co on dla niej znaczy? Ponieważ nie przyszła jej do głowy żadna odpowiedź, zadała kolejne pytanie, co dla diamentu oznacza, że ktoś go doceni. Uznała, że coś miłego, ważnego. Następnie samo napłynęło pytanie, jakie będą konsekwencje tego, że ktoś diament doceni, konsekwencje, o których diament nie wie? Aż wzdrygnęła się z zaskoczenia, i resztki snu uleciały, gdy zobaczyła, co będzie robione z diamentem. Będzie czyszczony i szlifowany. Możliwe, że nawet podzielony na części. Jeśli nie ma skazy, może mieć szczęście, że zostanie w jednym kawałku. Potem będzie wystawiany, sprzedawany, chowany w skarbcu. Zimne samotne życie…

Długo siedziała w milczeniu, potem zapytała siebie: ”a co, jeśli ja jestem takim diamentem? Moja wartość wzrośnie po oszlifowaniu, ale mój wpływ na życie zmaleje. Poza tym już nie będę mogła normalnie żyć. Będę na przysłowiowym świeczniku, zawsze pod obstrzałem spojrzeń, zawsze doskonała. To co myślę i czego chcę, przestanie się liczyć…”.

Znowu długo milczała. Potem wstała i zrobiła sobie kawę. Sącząc ją powoli pomyślała, że może nie warto doszlifowywać diamentów, jakimi są ludzie, jakim jest ona sama. Żeby to zrobić, potrzebuje tylko zrezygnować z chęci bycia podziwianą i docenianą przez innych. To jest atrakcyjne, ale czy jest warte tego, że stanie się podziwianym luksusowym produktem, który nie ma wpływu na swoje życie? Sprawa zajmowała ją długo… Rozmyślała o tym i rozmyślała…

Jaką podjęła decyzję, nie wiemy. Może dotąd zastanawia się, czy warto docenić samą siebie i zaakceptować siebie, jaką jest? Kto wie, kto wie… Niektórzy ludzie potrafią długo myśleć. zanim podejmą tak ważne decyzje.

Autor: Ewa Damentka

Młody mężczyzna przystanął – 57

Młody mężczyzna przystanął przed oknem księgarni. Jego wzrok przyciągnęła książka o interesującej okładce. Przyglądał się jej uważnie, bo w plątaninie jaskrawych ornamentów usiłował odczytać jej tytuł i nazwisko autora. W końcu przymrużył oczy i spojrzał na nią przez niedomknięte rzęsy. Zobaczył wyraźnie nazwisko autora, tytuł i przepiękną linearną kompozycję. Gdy otworzył oczy, ten obraz zniknął i znowu widział gmatwaninę bezładnie wijących się linii. Zaintrygowany wszedł do księgarni i kupił książkę, żeby pokazywać ją na uczelni, jako przykład beztalencia i złego zaprojektowania okładki. Po namyśle jednak zmienił zdanie. Nigdy nie kupiłby tej książki, gdyby jej okładka nie przyciągnęła jego uwagi. Projekt więc spełnił zadanie, sprzedał książkę, a o to przecież chodzi w marketingu, którego uczył się na studiach, a potem zamierzał stosować w praktyce.

Autor: Ewa Damentka

Koperta z ważnymi dokumentami – 1

Koperta z ważnymi dokumentami zsunęła się i spadła za komodę. Mężczyzna pilnie jej potrzebował. Z trudem odsunął więc ciężki mebel od ściany i znieruchomiał ze zdziwienia. Zobaczył zabawkę ze swojego dzieciństwa, która zaginęła pięćdziesiąt lat temu, w innym miejscu i w innym mieszkaniu. Teraz jest, znalazła się, a on poczuł, że jego życie znowu stało się kompletne.

dla Jurka napisała Ewa Damentka