Młoda ładna kobieta – 57

Młoda ładna kobieta patrzyła zachęcająco i bezwiednie bawiła się swoimi włosami. Czekała na jakąś reakcję ze strony mężczyzny, który się jej podobał. Ten nie mógł już dłużej udawać, że nie widzi jej zalotów, więc

– Ojej… – jęk zawodu rozległ się w całym kinie, gdy zgasł ekran i zostało włączone światło.

Po chwili z głośników rozległ się komunikat:

– Alarm bombowy, wszyscy do schronów.

Każdy zajął się więc bezpieczeństwem swoim i najbliższych, a gdy już wszyscy siedzieli w schronie, zaczęli się zastanawiać, jak mogłyby potoczyć się dalsze losy młodej kobiety i adorowanego przez nią mężczyzny.

Mieli nadzieję, że kiedyś obejrzą ten film w całości. Wtedy się dowiedzą, co wymyślili jego twórcy. Na razie zostaje im wyobraźnia i rozmowy, żeby zagłuszyć strach przez bombardowaniem. I żeby budować wiarę w to, że przetrwają.

Autor: Ewa Damentka

Starszy mężczyzna – 1

Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo tak napisano w scenariuszu filmu, w którym grał. Film miał dać ludziom wzruszenie, piękne chwile i jednocześnie miał oderwać ich myśli od codziennych problemów.

Aktor grający tego mężczyznę siedział w sali kinowej i zamiast na ekran, patrzył na ludzi i ich reakcje.

W czasie kręcenia filmu brakowało mu kontaktu z publicznością, jaki miał podczas występów w teatrze. Nadrabiał to sobie, oglądając reakcje ludzi na premierze filmu.

Znowu poczuł przejmujące wzruszenie i chęć, by przyjąć rolę w kolejnym filmie. wiedział, że jest potrzebny, że jego praca ma sens. Mówiły mu o tym roziskrzone oczy i przyśpieszony oddech widzów, którzy trzymali kciuki za to, by jako bohater filmowy dał sobie radę ze wszystkimi kłopotami, jakie postawili przed nim scenarzyści.

Autor: Ewa Damentka

Morskie fale – 92

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży wylądowałam i zostałam.

Podoba mi się tutaj.

Czuję słodycz kwiatów i ich zapach roznoszące się w powietrzu. Roztapiam się w tej rozkoszy.

Nagle jakiś cień przesłania mi okolicę.

– Mamo, co to jest? – pyta dziecko, pochylając się nad moim pięknym różanym krzakiem.

– To róża i pszczoła. Ciekawe, jak się tu dostała – odpowiada mama.

Ja wiem, ale nie będę zdradzać swoich tajemnic. Schowałam się w skrzyni z owocami, które znajdowały się w łodzi, odwiedzającej tę wyspę parę razy w roku. Zrobiłam to, bo wcześniej słyszałam o wyspie i jej skarbach. Dlatego tu jestem – ja – pszczoła, zdobywczyni wspaniałych krain.

Nie wiem, jak długo tu zostanę. Początkowo chciałam tylko zobaczyć słynne róże, ale ich zapach jest tak słodki, że myślę o dłuższym pobycie na tej rajskiej wyspie.

Autor: Ewa Damentka

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 27

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. To tybetański mnich medytował na dnie jeziora. Raz na kilka minut wypuszczał drobinki powietrza, które tworzyły kółka, gdy przenikały na zewnątrz przez powierzchnię jeziora.

Legenda głosi, że mnich osiedlił się na dnie jeziora kilkanaście lat temu i jeszcze ani razu nie wynurzył się, żeby nabrać powietrza. Mieszkańcy są ciekawi, kiedy to wreszcie zrobi, bo chcieliby go ugościć i porozmawiać z nim. Wszyscy są mu wdzięczni, bo odkąd usiadł na dnie jeziora, to wielki spokój rozlał się nad okolicą, a to im bardzo odpowiada.

Autor: Ewa Damentka

Mały papierowy samolocik – 41

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi strażaka. On machinalnie podniósł go, choć brał właśnie udział w akcji ratowniczej. Rozwinął samolocik i zobaczył napis: „Rzuć mnie w ogień”.

Strażak był zdziwiony, ale postąpił zgodnie z instrukcją. Kartka papieru, z której był zrobiony samolocik, przemieniła się w ścianę wody. Zdawała się nie mieć początku, ani końca. Gasiła pożar.

Ku zdziwieniu strażaków w okolicach instalacji elektrycznej nie było mokro. Zamiast wody znajdował się tam biały proszek.

W remizie strażacy dotąd rozmawiają o tym, co się właściwie stało i czym była ta kartka papieru. Jak dotąd nie wymyślili żadnego wyjaśnienia, które by wszystkich zadowoliło.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 539

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Okazało się, że w lokalu była kawiarnia i galeria. W zobaczyła drzwi prowadzące do pracowni malarskiej właściciela kawiarni. Były uchylone. Zajrzała ciekawie i zobaczyła duże białe płótno ustawione na sztaludze.

– Ten obraz czeka na ciebie księżniczko, czy zechcesz mi zapozować? – odezwał się malarz, który stał obok płótna z pędzlem i paletą farb w ręku.

Autor: Ewa Damentka

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 25

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. To żona wodnika Szuwarka właśnie robiła porządne pranie. Zewsząd dobiegały bulgoty. Wędkarz pomyślał, że nie jest to najszczęśliwszą pora na połów. Uznał, że wieczorem porozmawia z Szuwarkiem i dowie się, kiedy nad jeziorem będzie spokojnie.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 538

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Umówiła się tu z przyjaciółkami. Czekając na nie zastanawiała się, skąd się wzięła nazwa lokalu. Dotąd nie zobaczyła tu żadnej kobiety, która wyglądałaby na księżniczkę, nawet anonimową… Pomyślała, że może to jakaś metafora. Przypominała sobie, że kiedyś jakiś trunek nazywano zieloną wróżką. Więc może te anonimowe księżniczki będą w nazwie drinka lub deseru? Przejrzała kartę dań, ale nic takiego nie znalazła. „Może moje psiapsiuły będą wiedziały, skąd te księżniczki się wzięły”, pomyślała.

Autor: Ewa Damentka

Mały papierowy samolocik – 39

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi młodego mężczyzny, który przyszedł do miejskiego parku razem ze swoimi dziećmi. Zaintrygowany podniósł samolocik. Rozwinął kartkę i zdziwiony przeczytał: „Uśmiechnij się. Wyluzuj. Zaufaj sobie. Na pewno dasz radę”.

Mężczyzna zamyślił się, popatrzył na swoje dzieci i uśmiechnął się do nich. Rozejrzał się dookoła. Zobaczył innego ojca, który zatroskany obserwował swoją żonę i dzieci. Spojrzał na kartkę w swojej dłoni. Znowu złożył ją w zgrabny samolocik i rzucił, udając, że nie zwraca uwagi, w którą stronę samolocik poleci.

Ten, niby przypadkiem, upadł pod nogi zatroskanego mężczyzny, który zdziwiony podniósł go, rozwinął kartkę, przeczytał i uśmiechnął się. Rozejrzał się dookoła i posłał dalej.

I tak do wieczora samolocik wędrował po parku, od osoby do osoby, przekazując nadzieję i otulając nią każdego, kto przeczytał napis, jaki chował swoim wnętrzu.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 537

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Wnętrze totalnie ja zaskoczyło. Spodziewała się niskiego ciasnego pomieszczenia, bo tak wyglądały inne lokale na tej ulicy, a zobaczyła przestronną przestrzeń. Dopiero po dłuższej chwili zorientowała się, że pomieszczenie rzeczywiście jest ciasne. Wyłożono je lustrami i to powodowało, że uległa złudzeniu, że jest tu dużo miejsca.

Przypomniała sobie ostatnią podróż pociągiem. W przedziale nad siedzeniami umieszczono poziome wąskie lustra rozciągające się na całą długość przedziału. Gdy wstała, żeby sięgnąć po walizkę, miała wrażenie, że wzrokiem może sięgnąć bardzo daleko, jakby zerkała przez półotwartą niską ścianę na zewnątrz.

„Ciekawy trik” pomyślała i usiadła w kącie, bo trochę zaczęło ją denerwować, że gdy stała na środku, widziała wiele swoich odbić w lustrach.

Sączyła powoli swoją colę i zastanawiała się, jak pomysł z lustrami może zastosować we własnym mieszkaniu.

Autor: Ewa Damentka