O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. Wtem kółka zrobiły się ogromne, po czym straciły swe kształty.
Na rozhuśtanej wodzie pojawiła się paszcza rekina, do której dostał się mężczyzna na łódce z wędką w ręku. W paszczy rekina wędkarz zobaczył mnóstwo małych rybek, które rekin zjadł na skromne śniadanie.
I choć było ich tak wiele, mężczyzna nie zamierzał łapać żadnej rybki. Myślał tylko, jak wydostać się z paszczy rekina.
Na szczęście dla wędkarza w pewnym momencie rekin wypluł go z całym jego ekwipunkiem. Mężczyzna znów znalazł się w zacisznym zakątku jeziora. I zastanawiał się, czy to była prawda, czy może sen. Bo dość często, gdy ryby nie brały, przysypiał na łódce.
Autor: Danuta Majorkiewicz