O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 7

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka, które pojawiły się i przesuwały po wodzie.

Mężczyzna patrzył uważnie, zdziwiony ich dużą średnicą. Myśl w głowie podpowiadała, że jest to tak ogromna ryba, że ho ho! Nie żadna płotka. Wiedział, że nawet gdyby ją złapał, to sam nie dałby rady jej wyciągnąć z wody. Wokół niego na jeziorze nie było nikogo z wędkujących, kto mógłby mu pomóc.

W pewnej chwili przeżył tak duże zaskoczenie, że wychylił się do tyłu i wybuchnął śmiechem. Spod powierzchni wody wyłoniła się sylwetka młodej wysportowanej kobiety. Równie zaskoczona, zareagowała śmiechem jak on.

Mężczyzna dowiedział się od niej, że od paru dni, o świcie, w otaczającej ją ciszy i rześkiej wodzie, trenowała do zbliżających się zawodów. Na pożegnanie pomachał jej ręką i nie opowiadał nikomu o przeżytej przygodzie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 6

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka

Temat pracy podała pani od polskiego zwana przez wszystkich Mądrusią, a to dlatego, że zawsze dawała niechciane „mądre” rady. Zawsze i na każdy temat miała coś do powiedzenia.

Iwona patrzyła na tablicę i zastanawiała się, jakie kółka są charakterystyczne i do czego. W żaden sposób nie potrafiła dokończyć zdania i napisać tej pracy.

Mądrusia przeszła samą siebie” – pomyślała.

Autor: Libusza Kowalska

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 4

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka, którym wędkarz przyglądał się uważnie. Wiedział, że tuż pod powierzchnią wody żerowała duża ryba i miał na nią chrapkę. Założył na haczyk przynętę i zarzucił na wodę. Spokojnie czekał, aż ryba ją zauważy i skusi się. Lecz po chwili kółka zamieniły się w podłużną kreskę. Ryba popłynęła w zarośla, gdzie była bezpieczna. Wędkarz już wiedział, że była to bardzo duża ryba, doświadczona w żerowaniu. Do takich ryb czuł szacunek za ich mądrość i uważność, dzięki którym żyły długo i osiągały duże rozmiary. Cieszył się, że każdego roku wydawały na świat mnóstwo narybku.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Ciche jezioro – 57

Ciche jezioro drzemało w głębi gęstego lasu. Czasami budziło się i wsłuchiwało w odgłosy puszczy, w rozmowy zwierząt oraz drzew, mchów, grzybów i paproci. Potem znów zasypiało i znów się budziło, żeby pozdrowić gwiazdy, które tak pięknie oświetlały niebo.

Autor: Sokolik

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 3

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. Mężczyzna przysnął. Obudziło go silne szarpnięcie. Ryba brała. Była bardzo silna i rybakowi nie udało się jej wyciągnąć. Linka się zerwała, a on patrzył, jak razem z jego niedoszłą zdobyczą znika w odmętach wody.

Autor: Ewa Damentka

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 2

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. To rybki żerowały tuż pod powierzchnią wody. Wędkarz już się cieszył, że zaraz którąś złapie, jednak one były sprytniejsze, niż się spodziewał. Umiejętnie zdejmowały robaki z haczyka i na jego miejsce podrzucały zardzewiałe puszki i stare kalosze, które zalegały dno jeziora. Mężczyzna nie był zadowolony, ale nie wyrzucał ich z powrotem do wody, bo nie chciał zanieczyszczać jeziora. Pocieszał się, że chociaż nic nie łowi, to przynajmniej odpocznie w ciszy przyrody i pooddycha świeżym powietrzem. Rybki też się cieszyły, bo jezioro było sprzątane, a rybak, chcąc je złowić, zapewniał im robaki w bardzo dobrym gatunku.

Autor: Ewa Damentka

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 1

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. Spojrzał w stronę brzegu, a tam stał inny mężczyzna, który puszczał kaczki na wodzie. Przypomniał sobie, kiedy sam to robił w dzieciństwie. Od tamtego czasu, minęło wiele lat, ale bardzo dobrze to pamiętał.

Autor: Sokolik

Ciche jezioro – 56

Ciche jezioro drzemało w głębi gęstego lasu. Czasami budziło się i wsłuchiwało w odgłosy puszczy, w rozmowy zwierząt oraz drzew, mchów, grzybów i paproci. Potem znów zasypiało i znów się budziło, żeby przywitać się z dniem i nocą. Uwielbiało zmiany, jakie zachodziły w ciągu doby. Lubiło, gdy przeglądało się w nim pogodne niebo z małymi obłoczkami. Przyjaźnie obserwowało zwierzęta, które przychodziły do wodopoju, sprawdzało jak rybki w jego wnętrzu reagują na zmiany pór dnia. Które śpią w dzień, a budzą się w nocy, a których rytm jest inny i w nocy śpią, żerując za dnia. Lubiło zachody słońca i zmierzch, który potem otulał świat, las, drzewa i zwierzęta. Miało swój własny rytm snu i czuwania. Nie było zależne od pór dnia, więc gdy las spał, ono rozmawiało z niebem, księżycem i gwiazdami. Potem, gdy nadchodziła jego pora ono zasypiało, by za jakiś czas znowu się obudzić i słuchać oraz obserwować świat.

Autor: Ewa Damentka

Ciche jezioro – 55

Ciche jezioro drzemało w głębi gęstego lasu. Czasami budziło się i wsłuchiwało w odgłosy puszczy, w rozmowy zwierząt oraz drzew, mchów, grzybów i paproci. Potem znów zasypiało i znów się budziło, żeby policzyć je wszystkie po kolei i mieć pewność, że liczba się zgadza. Znało bowiem każde żyjątko oraz każdą roślinkę i wszystkie były dla niego bardzo cenne. Stanowiły bowiem nierozerwalną całość i wszystko było ze sobą połączone.

Autor: Gwiazdeczka