Starszy mężczyzna – 33

Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo chciał skrócić drogę, by zatrzymać swoją ukochaną, która po krótkiej ale intensywnej awanturze strzeliła focha i odeszła. Szła energicznym krokiem nadmorską promenadą.

Próbował ją dogonić, lecz w pewnym momencie jego spodenki kąpielowe zaczepiły się o kolce dzikiej róży. Na szczęście chwycił je w porę i podciągnął do góry. Honor uratowany, a z nim poczucie własnej wartości.

To drobne zdarzenie go otrzeźwiło, więc wrócił na plażę, położył się na kocu i z zamkniętymi oczami zatopił się w odgłosach morskich fal kojących jego rozdarte serce, które powoli uspakajało się. Spokojnie podjął decyzję, że nie będzie już biegał za swoją kobietą. Wróci to będzie, a jak nie wróci, to nie wróci… pomyślał. Choć bardzo chciał, by wróciła. To był sprawdzian jakości ich związku.

Kiedy tak leżał już całkowicie wyciszony, usłyszał cichy głos swojej ukochanej, która spytała go:

– Po co za mną biegłeś? Poszłam tylko odreagować emocje, bo cię kocham głuptasie.

Kobieta uśmiechnęła się czule, położyła się na kocu obok mężczyzny i przytuliła się do niego.

Autor: Danuta Majorkiewicz

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 34

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. Wtem kółka zrobiły się ogromne, po czym straciły swe kształty.

Na rozhuśtanej wodzie pojawiła się paszcza rekina, do której dostał się mężczyzna na łódce z wędką w ręku. W paszczy rekina wędkarz zobaczył mnóstwo małych rybek, które rekin zjadł na skromne śniadanie.

I choć było ich tak wiele, mężczyzna nie zamierzał łapać żadnej rybki. Myślał tylko, jak wydostać się z paszczy rekina.

Na szczęście dla wędkarza w pewnym momencie rekin wypluł go z całym jego ekwipunkiem. Mężczyzna znów znalazł się w zacisznym zakątku jeziora. I zastanawiał się, czy to była prawda, czy może sen. Bo dość często, gdy ryby nie brały, przysypiał na łódce.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Starszy mężczyzna – 32

Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo chciał jeszcze raz zobaczyć zachód słońca nad wielkim jeziorem. Czuł, że nie ma dużo czasu. Rodzina chciała go wywieść do domu opieki, a on nie mógł wyjechać bez pożegnania z wydmami, jeziorem i zachodzącym słońcem.

Udało się, dotarł nad brzeg jeziora. Plecami oparł się o kamienny głaz, który tam stał od niepamiętnych czasów i stopniowo wyrównywał oddech.

Kolejny raz zobaczył zachód słońca i poczuł, że już jest gotowy do dalszej podróży. Nawet nie wiedział, że jego wnuki poszły za nim. Chłopcy bali się o jego zdrowie. Teraz ukryci za wydmą cieszyli się, że dziadek wygląda na szczęśliwego.

Początkowo chcieli do niego podejść, ale uznali, że zrobią to dopiero wtedy, gdy będzie wracał do domu. Teraz należy mu się chwila prywatności…

Chcieli się wycofać kawałek i niby przypadkiem spotkać go w drodze powrotnej, jednak coś ich zatrzymało, nie wiedzieli co…

Zobaczyli, że do złotego zachodu słońca dołączył inny blask, a z nieba w dół zaczęły spływać świetliste postacie. Jedna z nich podeszła do dziadka. Chłopcy rozpoznali w niej swoją babcię.

Dziadek wstał i przytulił się do świetlistej żony. Ona powiedziała „już jesteś gotowy”. Uśmiechnęła się do wnuków i pomachała im ręką, a następnie poprowadziła dziadka w stronę świetlistych postaci.

Gdy dziadek dołączył do nich, odetchnął głęboko i rozejrzał się po okolicy, jakby chciał ją zapamiętać na zawsze. Zauważył wnuki. Przesłał im ciepły przepraszający uśmiech i telepatycznie przekazał myśl: „na brzegu jeziora leży tylko moje ciało, ja żyję dalej. Jestem zdrowy i szczęśliwy’. Następnie uleciał do nieba, tak jak pozostałe świetliste postacie.

Chłopcy przykucnęli za wydmą i długo nie mogli się poruszyć. W sercach czuli wielki ból, który stopniowo ustępował miejsca uldze i wielkiej spokojnej radości. „Dziadek już jest zdrowy i szczęśliwy” – pomyśleli.

Potem zadzwonili do rodziców, żeby powiedzieć, co zobaczyli. Rodzice uwierzyli im, ale poprosili, żeby zachowali to dla siebie i nie wspominali o tym policji i innym służbom, które przyjadą po ciało. Powiedzieli, że dziadek uchodził w okolicy za dziwaka i lepiej, żeby nie mówiono tak o jego rodzinie.

Późnym wieczorem, gdy ciało dziadka zostało już zabrane do kostnicy, rodzice zamknęli drzwi, zasłonili okna, wyłączyli światło, tak jakby wszyscy poszli spać. Tymczasem sami, razem z synami usiedli w dużym pokoju i poprosili, by chłopcy jeszcze raz, szczegółowo opisali, co zobaczyli nad jeziorem.

Słuchając, płakali i uśmiechali się jednocześnie. Ogarnął ich spokój i wielka nadzieja.

Potem popatrzyli sobie głęboko w oczy i uznali, że warto wtajemniczyć chłopców w ich plany.

Wyjaśnili im, że po śmierci dziadka chcieli sprzedać dom. Jednak teraz chcieliby go zostawić, po to, żeby przyjeżdżać tu na weekendy i odwiedzać jezioro, tak ważne dla dziadka.

Chłopcom bardzo spodobał się ten pomysł. Prosili tylko, żeby często oglądać zachody słońca nad tym jeziorem. Bo to właśnie one były ważne dla dziadka. Powiedzieli, że dzięki temu lepiej będą pamiętali, jak dziadek i babcia razem ulatywali do nieba.

Autor: Ewa Damentka

Starszy mężczyzna – 31

Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo jeszcze przed zmierzchem chciał dotrzeć na plażę.

Specjalnie przyjechał z drugiego końca świata, żeby jeszcze raz odwiedzić dom rodzinny i plażę, na której kiedyś spotkał piękną księżniczkę, o której śnił całe życie. Wiedział, że to niemożliwe, ale miał nadzieję, że może jednak zobaczy ją znów, nakarmi jej widokiem swoje oczy i serce, a potem wróci do domu, żeby dalej wieść spokojne życie emeryta.

Udało się…, dotarł na plażę. Usiadł na piasku i oparł się plecami o wielki głaz. Zamknął oczy i przypomniał sobie pierwsze spotkanie z piękną nieznajomą. Zresztą trudno to nazwać spotkaniem. On patrzył na nią z zachwytem, a ona uśmiechnęła się uroczo i szepnęła: „jeszcze wiele, wiele lat minie, zanim porozmawiamy”. Potem odwróciła się od niego i zaczęła tańczyć zwinnie i radośnie.

Wydawała mu się postacią z innego świata, z bajki. Nigdy przedtem, ani potem, nie widział tak pięknej kobiety. W dzieciństwie widywał ją wiele razy. Zakradał się na plażę, chował się za głazem lub siedział w krzakach, żeby ją obserwować. Ona nie zwracała na niego uwagi. Czasami płakała, czasami siedziała na piasku i patrzyła w dal lub przyglądała się długiemu kijowi leżącemu u jej stóp. Drągowi, który zawsze miała ze sobą. Tańczyła bardzo rzadko. Kiedy to się zdarzało, on czuł, jakby w jej tańcu skupiało się całe piękno tego świata. Wtedy przepełniało go wzruszenie.

Takie myśli przychodziły mu do głowy, gdy próbował wyrównać oddech po męczącym spacerze. Wreszcie spokojny oddech wrócił, a on podniósł głowę i ze zdziwienia otworzył usta. Piękna nieznajoma znowu tańczyła, lekko, radośnie, z wdziękiem. Wyglądała tak samo jak kilkadziesiąt lat temu, gdy zobaczył ją pierwszy raz.

Ich oczy odnalazły się i uśmiechnęły do siebie. Piękna księżniczka dygnęła i gestem dłoni zaprosiła go, by podszedł bliżej. Kiedy stanął przed nią, z zakłopotaniem opuścił głowę i popatrzył w dół, na piasek. Wtedy zobaczył, co było przymocowane do kija, z którym się nie rozstawała. Zimny blask metalu zaskakiwał.

Podniósł głowę, spojrzał w jej uśmiechnięte oczy i zapytał:

– Czy to już czas?

– Tak – odpowiedziała.

– Teraz użyjesz tego? – dłonią wskazał długie srebrzyste ostrze.

– Tak, ale w inny sposób niż myślisz.

– Dlaczego teraz?

– Bo nadszedł twój czas i jednocześnie ty jesteś gotowy.

– Będzie bolało?

– Skądże.

– Czyli wszystko się skończy? Przestanę istnieć?

– Dopiero zaczniesz.

– Jak to?

– Jestem tu po to, żeby odprowadzić cię do twojego nowego świata.

– Zostaniesz tam ze mną? – zapytał z nadzieją.

– Nie – uśmiechnęła się i dodała – jestem tylko przewodnikiem i dbam o twoją bezpieczną podróż.

Rozłożyła ostrze, które wyglądało jak kosa. Uruchomiła sekretny zatrzask i metal zamienił się w dość szeroką poziomą belkę przymocowaną do pionowego grubego drąga.

Weszła na tę belkę, jedną ręką złapała za kij, a drugą wyciągnęła w kierunku mężczyzny. On przyjął zaproszenie. Trzymając się jej pomocnej dłoni, wszedł na belkę. Był spokojny. Bez zdziwienia patrzył, jak się unoszą i lecą coraz wyżej i wyżej. W pewnej chwili przed nimi pojawił się złoty most. Wtedy zatrzymali się, a ona pomogła mu na niego wejść.

– Po drugiej stronie mostu czeka na ciebie twoje nowe życie – powiedziała i zapytała – czy się go obawiasz?

Mężczyzna zamyślił się, zapatrzył w dal, posłuchał głosu serca i zdziwiony powiedział:

– Nie, nie boję się. Czuję się, jakbym wracał do domu.

– Bo tak jest – uśmiechnęła się i puściła jego dłoń.

Uważnie patrzyła, jak szedł. Zauważyła, że z każdym krokiem prostował się i szedł coraz odważniej.

Gdy mężczyzna znalazł się już po drugiej stronie mostu, wróciła na plażę, żeby znowu potańczyć. Bardzo lubiła to robić. I rzeczywiście czuła się wtedy, tak jakby była piękną księżniczką.

Autor: Ewa Damentka

Starszy mężczyzna – 30

Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo szedł za młodą atrakcyjną kobietą. Nie chciał stracić jej z oczu.

Nie rozumiał czemu, ale koniecznie chciał poznać ją bliżej.

Na szczęście, kobieta rozłożyła się na piasku, dzięki czemu mężczyzna mógł odpocząć.

Gdy zbliżył się do niej, poznał że to kuzynka. Bardzo się z tego ucieszył, ponieważ od dawna chciał z nią porozmawiać.

Autor: Sokolik

Starszy mężczyzna – 29

Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo pogoda była przyjemna.

Cieszył się pięknym dniem wczesnej jesieni, ciszą i spokojem. Przyglądał się roślinom, jak wydobywały się z pod piasku po niedawnym sztormie. W czym pomagał im delikatny, kojący zefirek.

Powoli wyszedł na plażę i szedł nią kilka kilometrów.

Setki razy oglądał brzeg morski ze statków, którymi pływał.

Teraz podziwia morze, spacerując plażą. Wspomina dawne rejsy. Porty, w których bywał. Rozmawia z ludźmi spotykanymi po drodze. Słucha ich i opowiada im morskie opowieści.

A potem siada w swej ulubionej, nadmorskiej kafejce. Wypija filiżankę wybornej kawy, słucha szant i koi swoje serce.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Starszy mężczyzna – 28

Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo pragnął dogonić nietoperza, któremu bardzo chciał zrobić zdjęcie.

Kiedy nietoperz przysiadł na drewnianym słupku, wtedy wyciągnął aparat i zrobił mu kilka zdjęć. Teraz mógł spokojnie odpocząć na plaży, ciesząc się piękną, słoneczną pogodą.

Autor: Sokolik

Starszy mężczyzna – 27

Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo uciekał przed żołnierzami, którzy napadli jego kraj. Właściwie to nie żołnierze, a bandyci, myślał, kiedy przypomniał sobie sceny, jakich niedawno był świadkiem. Miał nadzieję, że uda mu dobiec do lasu o tam przeczekać niebezpieczeństwo.

Kiedy ból w klatce piersiowej stał się nieznośny, upadł na piasek i leżał nieruchomo. Zbierał siły i myślał, co robić dalej. Zapadł w sen i nawet nie był świadomy, że oddział, przed którym uciekał, minął go. Podochoceni bandyci nawet go nie zauważyli. Szli do następnej osady, żeby się zabawić, tak jak to robią niektórzy żołnierze na wojnie.

Autor: Ewa Damentka

Starszy mężczyzna – 26

Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo był wieloletnim strażnikiem terenów pasa nadmorskiego Natura 2000. Na sercu leżała mu ochrona roślinności nadmorskiej i wydmowej przepięknych rokitników, turzyc i unikatowych egzemplarzy takich jak mikołajek nadmorski czy szare wydmy. Zapobiegał wycince drzew, poszerzaniu plaż i niszczeniu roślinności pod nadmorską zabudowę. Chodząc po wydmach, przygotowywał się do seminarium edukacyjnego nt. nadmorskiej roślinności i jej roli w ekosystemie. A jesienią, gdy pustoszały plaże, organizował ich oczyszczanie ze śmieci, angażując młodzież szkolną i mieszkańców w ratowanie przyrody, i uczył ekologii.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Starszy mężczyzna – 25

Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo chciał jak najszybciej dotrzeć do kutra, który wkrótce odpływał.

Już widział go coraz wyraźniej i wtedy przyspieszył jeszcze bardziej, zapominając o niewygodzie, bólu i zmęczeniu.

Po kilkunastu minutach był już na pokładzie kutra, razem z innymi. Teraz był tak szczęśliwy jak nigdy dotąd.

Autor: Sokolik