Kochany Mikołaju, myślę o Tobie, gdy przypomina mi się pewna anegdota opowiadana przez moją mamę. Na początku XX wieku, gdy chłopi z rodzinnej wsi mojego dziadka jechali na targ do miasta furmankami ciągniętymi przez konie, a działo się to zimą, zbierali się zawsze w grupę. W lesie, który przemierzali, gromadziły się watahy wygłodniałych wilków. Wyruszali praktycznie jeszcze nocą, aby o świcie być w miasteczku. Z tego okresu pochodziła modlitwa czy też może wezwanie do świętego. Przytaczam je tak jak mi przekazano: „Święty Mikołaju trzymaj wilka w raju, trzymaj go za nogę, niechże mu ujść mogę”.
Autor: Elżbieta Olejnik