Koperta z ważnymi dokumentami zsunęła się i spadła za komodę. Mężczyzna pilnie jej potrzebował. Z trudem odsunął więc ciężki mebel od ściany i znieruchomiał ze zdziwienia. Zobaczył wielkiego węża ozdobionego popartowym barwnym wzorem, który wił się cicho po parkiecie z klepki. Za każdym skrętem jego połyskującego ciała opadały zeń małe karteczki, tak jakby liniał nimi. Były to dokumenty: wczorajsze, jutrzejsze, różnego formatu. Ich wielkość zresztą zmieniała się. Zauważył, że jak tylko dotknęły podłogi, zaczynały rosnąć i po chwili osiągały wielkość pełnowymiarowej kartki. Pieczęcie na nich pyszniły się oryginalnymi barwami. Mężczyzna szybko zasunął komodę i postanowił już jej nie ruszać, zaś po dokumenty, które były schowane w nieszczęsnej kopercie, udał się następnego ranka powtórnie do urzędu dzielnicy.
dla Jurka napisał Motyl