Piękne popołudniowe słońce – 5

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkro­czył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści ułożonych w wielką stertę. Miś zrobił trzy duże kroki w tył, wziął roz­bieg i runął z bojowym okrzykiem w stertę liści.

– Misiu, gdzie jesteś? – zaniepokoiła się Oliwka, bo miś całkiem zniknął i długo nie pojawiał się na powierzchni trawnika.

W tym momencie z głośnym sapaniem wyturlał się Dyzio – uśmiechnięty i z wielkimi rumieńcami.

– Ależ to było wygąbczaste! – zawołał.

– Wygąbczaste? – zapytała Oliwka. – Co to znaczy?

– To samo co zawalizaste i superybitwowe…

– To ja też chcę! – zawołała Oliwka i pobiegła w stronę li­ści.

Bawili się znakomicie, a podrzucane przez nich liście fru­wały dookoła rozświetlane przez słoneczne promienie. Gdy zmęczyli się trochę, położyli się na stercie liści i pa­trzyli w niebo.

– Rzeczywiście to była wygąbczasta zabawa – westchnę­ła dziewczynka.

– A nie mówiłem? – odezwał się miś, dumny z siebie, bo udało mu się wymyślić całkiem zgrabne nowe słowo, któ­re spodobało się jego ukochanej Oliwce.

grudzień 2023

dla Oliwki napisali DarekS i Ewa Damentka

Piękne popołudniowe słońce – 4

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkro­czył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści, które ci­chutko szeleściły pod stopami.

Lubił wychodzić z nią na spacer. Teraz, bardzo zadowolo­ny, zaprosił ją do tańca na trawie. Z delikatnie brzmiących dźwięków deptanych przez nich liści, stworzył w pięknym tańcu z Oliwką wspaniały jesienny koncert. Towarzystwo Dyzia, taniec, jesienny koncert i wirujące wokół nich żółte liście sprawiły Oliwce wiele radości. Jej szczęśliwa twarz lśniła w złotych promieniach słońca.

grudzień 2023

dla Oliwki napisała Danuta Majorkiewicz

Piękne popołudniowe słońce – 3

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkro­czył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści. Spotkali tam brata bliźniaka misia Dyzio. Był to Kyzio, który czekał na nich od paru minut. Oliwka ucieszyła się na jego wi­dok. Po chwili zaczęli bawić się w berka. Ku zdziwieniu wszystkich okazało się, że dziewczynka była szybsza od niedźwiadków. Po pewnym czasie usiedli, żeby trochę odpocząć.

grudzień 2023

dla Oliwki napisał Sokolik

Piękne popołudniowe słońce – 2

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkro­czył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści.

Dyzio aż dygotał z wrażenia. Wczoraj wśród liści schował swój skarb i bardzo chciał, żeby Oliwka dziś go znalazła. Niby przypadkiem podszedł do niego, udając, że go nie widzi. Nawet potknął się o niego, też niby przypadkiem, żeby zwrócić uwagę Oliwki na ten przedmiot.

Udało się! Oliwka troskliwie podtrzymała misia, a potem przyjrzała się temu, co sprawiło, że stracił równowagę. Przykucnęła, żeby z bliska przyjrzeć się pięknemu kamy­kowi. Był biały, gdzieniegdzie bursztynowy, a może to rzeczywiście był bursztyn? Tego miś nie wiedział.

Oliwka podniosła kamień i uważnie się mu przypatrywała. Promienie słońca pięknie przeświecały przez kawałki bursztynu. Złapała misia za rękę i, trzymając kamyk w drugiej rączce, podbiegła do rodziców. „Zobaczcie, co znalazłam” – krzyknęła. Rodzice z uwagą przyglądali się znalezisku, a Dyzio aż pękał z zadowolenia i zachwytu, że Oliwce też podoba się jego skarb. Jego radość unosiła go w górę i zaczął fruwać niczym mały balonik, gdy rodzi­ce z Oliwką zdecydowali, że zabiorą kamyk do domu.

Teraz Dyzio jest podwójnie szczęśliwy, bo nie tylko ma wspaniałą przyjaciółkę, ale jeszcze wspólnie posiadają tak wielki skarb, jakim jest niepozorny kamyk z burszty­nowymi plamkami.

grudzień 2023

dla Oliwki napisała Ewa Damentka

Piękne popołudniowe słońce – 1

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkro­czył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści. Leżały do­słownie wszędzie. Dziewczynka zabrała Dyzia na spacer, żeby zobaczyć dynie na jesiennym festynie, który odby­wał się nieopodal nich.

Oliwka oddaliła się nieco, podczas gdy rodzice chwilowo zajęci byli rozmową na jakiś ważny temat. Nie rozumiała jeszcze, o co chodzi, ale Dyzio i owszem. To pora na za­bawę! Wyciągnął pluszową rękę ku dłoni dziewczynki, za­praszając ją na megaaa gonitwę pośród listowia. Wszyst­ko szeleściło pod ich krokami. Wiatr, poruszony zrywa­nym co i rusz biegiem, wesoło pląsał wraz z nimi.

Oliwka była święcie przekonana, że nikt (poza misiem) jej nie widzi. Choć tak naprawdę mama rzucała dyskretne pobłażliwe spojrzenia. A tata pilnował, by nie oddalała się zanadto. Trawnik wydawał się nie mieć końca, choć do wejścia na farmę było tuż tuż.

– Hej, za mną! – wołał Dyzio.

Oliwia z piskiem podążała za nim.

– A! Mam cię! – zakrzyknęła ochoczo, kiedy to schwytała misia za łapkę.

Ten uważając, by nie stracić rezonu, udawał, że aż tak bardzo schował się za pniem niewielkiego drzewa, wokół którego toczyła się ta gonitwa. I byliby tak dokazywali jeszcze bodaj całą drogę, aż do samych zwierzątek wita­jących przybyłych ze swych kojców.

W szczególności krowa Krystynka ochoczo machała ogo­nem i co jakiś czas podchodziła do krańca swojej zagro­dy, by zobaczyć, cóż to za nowe dzieci biegną do stoiska z dyniami ułożonego na konstrukcji starego wozu. Ledwie tylko przypominającego stary pojazd. Objuczonym teraz mniejszymi, większymi warzywami koloru tego właśnie popołudnia.

– Jupiii!!! – w najlepsze.

Gdyby nie ciche, niezauważalne wręcz pisknięcie (?). Mysz? Nie. To z najbliższego konara zwisał na swej nici mały pajączek.

– Kto przerywa mój sen?

Miś Dyzio z początku dość mocno się przestraszył. Dlate­go podszedł do Oliwki i bardzooo mocno się w nią wtulił. Ponieważ nie bała się pająków, wytłumaczyła Dyziowi, że tak naprawdę nie ma się czego bać. Podeszła do niezna­jomego będącego na wysokości jej rączki.

– Co tutaj robisz? – spytała zupełnie nie speszona całą tą sytuacją. Jakby obecność mówiącego pająka nie stano­wiła dla niej niczego zaskakującego.

– Ja? – odrzekł zdziwiony – To raczej ja powinienem o to zapytać was. Jestem Iks. Koledzy mówią tak na mnie, bo mam śmieszne nóżki. A wy?

Oliwia zachichotała na dźwięk wyrazu „śmieszne”. Cho­ciaż dla niej nie było w Iksie nic żartobliwego. Po prostu… był sobą.

– Ja jestem Oliwia. A ten miś z tyłu to Dyzio.

Wskazała ruchem głowy na nieco bardziej niechętnie ma­chającego pluszaka. Swój nastrój kamuflował, udając, że otrzepuje się z resztek liści.

– Chodź tu Dyziu! Nie trzeba się niczego bać. Przecież Iks nie zrobi nam krzywdy. Prawda? – rzuciła okiem na owada, szukając potwierdzenia domyślnej odpowiedzi.

– Pewno że nie! Ja tylko tak tu sobie przycupnąłem na chwilę. Chciałem się nieco zdrzemnąć. Ten hałas tam (wskazał na teren festynu) raczej nie sprzyja nam, pają­kom. A wy gdzie idziecie?

– Idziemy zobaczyć największą dynię świata – oznajmił dostojnie Dyzio. Znacznie już spokojniej.

– Aha – przytaknęła Oliwia. – Rodzice mi powiedzieli, że tutaj kryje się prawdziwy skarb. I zamierzamy go znaleźć!

– Dyni szukacie? I to największej powiadacie? – zagaił ta­jemniczo Iks. – Skoro już przerwaliście mi sen, mogę wam w tym pomóc. Chcecie?

– Jak mógłbyś nam w tym pomóc? Przecież jesteś pają­kiem… – żachnął się Dyzio.

– Czy myślicie, że daleko pająkowi do dyni? Chcecie zo­baczyć naaaprawdę największą dynię w moim świecie?

– Hmm – zamyśliła się Oliwka. Przecież w pewnej odległo­ści stali jej rodzice. Na pewno byliby źli, gdyby tak sobie z Dyziem poszła.

– Coś się długo namyślacie. My pająki za to nie lubimy długo się zastanawiać. I lubimy wyzwania! Szast prast! Hokus pokus!

W taki oto magiczny sposób dotychczasowy trawnik zo­stał zamieniony w prawdziwy las. A za drzewa robiły jak­że maleńkie źdźbła trawy.

– Gdzie my jesteśmy? Co się stało?

Dyzio z Oliwką wymienili znaczące spojrzenia.

– Ratunkuuu!!!

– Jestem, jestem. Ale jesteście głośni! To co?

Iks był już gotowy do dalszej podróży…

…na którą zapraszają Oliwka z mamą Angeliką oraz tatą Pawłem. To co? Gotowi?

jesień 2023

dla Oliwki napisał Paweł Wojdalski