Mały papierowy samolocik – 56

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi krasnoludka, który wracał przez pole do domu. Podniósł go i włożył do prawej kieszeni spodni. Kiedy doszedł do chatki, pokazał swoje znalezisko innym krasnoludkom. Ci z zaciekawieniem spoglądali na papierowy samolocik. Postanowili zrobić kolejne.

Autor: Sokolik

Mały papierowy samolocik – 55

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi starszego pana, który wziął go do ręki i przyglądał się z radością. Przypomniały mu się czasy, gdy był czynnym pilotem. Podróżował po świecie, przewożąc ludzi na wakacje. W pewnym sensie pomagał im realizować ich marzenia. Sprawiało mu to wiele radości. Podróże w chmurach były dla niego jak bajka.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mały papierowy samolocik – 54

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi dużego stołu, który stał w jadalni. Nikt go nie zauważył, bo wszyscy byli zajęci obiadem i towarzyską rozmową.

Tymczasem maleńki samolocik podskakiwał chwilkę, jakby nie wiedział, w którym kierunku ma się teraz udać – w prawo, lewo, do przodu, a może trochę na ukos? Tyle par nóg widział pod stołem. Damskich, męskich, nawet dziecięcych, które zwisały z krzesła, bo były zbyt krótkie, żeby dotknąć podłogi. Komu ma przekazać wiadomość schowaną w jego wnętrzu?

Jego rozterki przerwał niespodziewany podmuch powietrza, który poturlał go prosto pod nogi najstarszej kobiety, a potem uniósł w górę, umieszczając samolocik na spódnicy staruszki. Ta zdziwiona wzięła go do ręki i rozwinęła. Przeczytała: „Kochanie wreszcie wróciłem, czy wyjdziesz do ogrodu, żeby się ze mną przywitać?”.

Uniosła głowę i zobaczyła swojego ukochanego, który zaginął na wojnie kilkadziesiąt lat wcześniej. Stał teraz w ogrodzie, wyprostowany, choć opierał się na lasce. Nie zważając na nic, wybiegła do niego jak młoda dziewczyna, uściskali się serdecznie, a on zapytał: „czy jesteś gotowa?”.

Staruszka pomyślała chwilkę, spojrzała na rodzinę przy stole i powiedziała: „Tak, żegnałam się z nimi już od miesiąca, zdaje się, że są przygotowani na moje odejście”. Popatrzyła jeszcze raz na każde ze swoich bliskich, przesłała im serdeczny uśmiech, ciepło, miłość i błogosławieństwo. Rozejrzała się po ogrodzie, spojrzała na dom i powiedziała, „Tak, wypełniłam już swoją służbę na Ziemi”.

Odchodzili powolutku, jakby chcieli, by zobaczyli ich ci, którzy chcieliby ich zobaczyć. Tymczasem pielęgniarka zmierzyła puls starszej pani siedzącej na krześle i po chwili z kamienną twarzą podeszła do pana domu. On momentalnie spoważniał. Z miłością popatrzył na ciało swojej matki i powiedział: „Kochani, dziękuję wam wszystkim za najwspanialszy prezent, jaki mogliśmy dać naszej ukochanej mamie, babci, prababci. Umarła spokojnie i w naszych gronie, wiedzieliśmy, ze to się stanie. Nie chciałem, żeby była przy tym sama.”

Obecni zaczęli płakać, ale wkrótce przestali, bo ich serca otuliła otucha. Mała kartka papieru, która była samolocikiem, uniosła się w górę i jakimś sposobem rozwinęła się w wielki biały ekran, który wyświetlał słowa: „Kochani, dziękuję wam za wszystko, jestem szczęśliwa. Kiedyś za wiele wiele lat spotkamy się znowu. Na razie cieszcie się sobą i życiem oraz miłością, którą wszyscy się wzajemnie otaczamy”.

Syn zmarłej kobiety przytulił swoją żonę. Inni też stali poprzytulani w parach lub grupkach. I choć nie widzieli odchodzących staruszków, to patrzyli w ich stronę, jakby skądś wiedzieli, że oni właśnie tam są.

Autor: Ewa Damentka

Mały papierowy samolocik – 51

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi marynarza, który płynął swoim statkiem po morzu. Rozejrzał się wokół siebie, spojrzał w górę, niczego nie zauważył. Nie miał pojęcia, skąd pojawił się tutaj ten samolocik. Może z nieba?

Autor: Sokolik

Mały papierowy samolocik – 50

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi żółwia. Gad niespiesznie rozwinął papier, z którego zrobiono samolocik i zobaczył mapę. Dokładnie ją przestudiował i poszedł wytyczoną na niej trasą. Trafił najpierw do skalistego tunelu, następnie do pieczary. Wprost z niej wyszedł na piaszczystą, osłoniętą plażę. Był to prawdziwy raj dla żółwi. Czysto, bezpiecznie, spokojnie.

Został na tej plaży długie lata i nigdy nie żałował, że skorzystał z mapy. Czasami, zwykle raz w roku, zwijał kartkę z mapą w samolocik, który powierzał małemu zefirkowi, żeby zaniósł go i upuścił pod nogami kolejnego żółwia, który potrzebuje bezpiecznego schronienia.

Po pewnym czasie nowy żółw pojawiał się na plaży, a karteczkę kładziono w bezpieczne miejsce. Leżała tam do czasu, gdy kolejny żółw robił z niej samolocik. I tak spełniania swoje zadanie, a już nikt nie pamiętał, jak nazywał się żółw, który ją przygotował i pierwszy wprawił w ruch mechanizm ściągania kolejnych żółwi na niebiańską plażę.

Autor: Ewa Damentka

Mały papierowy samolocik – 49

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi młodzieńca, który podniósł go z ciekawością. „Skąd przyleciałeś?”. Przyjrzał mu się i wyrzucił w powietrze, mówiąc do niego: ”wróć, skąd przybyłeś”. Samolocik wrócił do młodego dziewczęcia, któremu młodzieniec wpadł w oko. Młodzieniec cieszył się, bo dziewczę też mu się podobało. Samolocik spełnił swoją misję.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mały papierowy samolocik – 48

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi żyrafy, która skubała trawę. Zdziwiona, zastanawiała się co to jest. Powąchała, jednak samolocik leżał nieruchomo. Postanowiła go spróbować, jednak nie miał żadnego smaku. Wypluła go, a zaśliniony samolocik poleciał dalej.

Autor: Sokolik