Mały papierowy samolocik – 14

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi wielkiego słonia, który był atrakcją miejscowego zoo. Słoń podniósł papierowy samolocik i kichnął. Wtedy samolocik znów wzniósł się w powietrze. Tym razem leciał bardzo długo, ale to już zupełnie inna historia…

dla Andrzeja napisała Brzozowa Bajdulka

Młoda ładna kobieta – 26

Młoda ładna kobieta patrzyła zachęcająco i bezwiednie bawiła się swoimi włosami. Czekała na jakąś reakcję ze strony mężczyzny, który się jej podobał. Ten nie mógł już dłużej udawać, że nie widzi jej zalotów, więc zapłacił za swoją kawę i wyszedł z kawiarni. Przystanął na chwilę przed witryną i jeszcze raz spojrzał na młodą kobietę. „Nie jest w moim typie” – pomyślał i ruszył w stronę biura. Zatopiony w myślach nawet nie zauważył, ile kobiet rzucało mu zachęcające spojrzenia. Usiadł przy swoim biurku i zabrał się do pracy.

dla Daniela napisała Brzozowa Bajdulka

Ciche jezioro – 38

Ciche jezioro drzemało w głębi gęstego lasu. Czasami budziło się i wsłuchiwało się w odgłosy puszczy, w rozmowy zwierząt oraz drzew, mchów, grzybów i paproci. Potem znów zasypiało i znów się budziło, żeby sprawdzić, czy już przyszłaś, żeby posłuchać jego opowieści. Jezioro czeka na Ciebie, bo chce Ci przekazać tajemnicę nimf i rusałek, które uciekły z Ziemi do innego, podobno lepszego świata. Wpadły tam w pułapkę i tylko Ty możesz uratować je, a przy okazji świat dawnych fantazji.

dla Magdy napisała Brzozowa Bajdulka

Wielki diament – 57

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu poczuł, że podniosły go chłopięce dłonie. Został schowany do plecaka i niesiony przez chwilę.

Przez pewien czas mieszkał w szufladzie w biurku. Któregoś wieczora chłopiec wyjął go z szuflady i znów schował do plecaka. Wyszedł z domu, żeby spotkać się z kolegami. Razem zakradli się do ogródka nielubianego sąsiada i zaczęli rzucać kamieniami w jego okna.

Chłopczyk rzucił diamentem. Kamień przeleciał przez otwarty lufcik i wylądował w miękkim fotelu. Ponieważ chłopcy zbili kilka szyb, zdenerwowany starszy pan wyszedł do ogródka i zaczął głośno krzyczeć. Zbiegli się sąsiedzi, w tym rodzice chłopców. Obiecali, że naprawią wybite szyby, a swoje złośliwe pociechy zabrali do domów.

Starszy pan był nadal zdenerwowany. Jednak zdziwił się i rozchmurzył, gdy zobaczył kamień na swoim fotelu. Był jubilerem. Rozpoznał diament i go docenił. Położył go na półce, na honorowym miejscu, często go oglądał i dotykał. Kamień był w siódmym niebie. Miał to, o czym marzył. Przytulne bezpieczne miejsce i człowieka, który go kochał.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Wielki diament – 27

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu uznał, że już nie będzie czekał, aż ktoś go znajdzie i doceni. Pomyślał, że ludzie nie są zainteresowani szukaniem diamentów i docenianiem kogo innego niż oni sami.

Przetoczył się więc na skraj drogi, a potem na łąkę. Przyjemnie było obserwować świat bez wewnętrznej presji, że ktoś ma zachwycić się nim i jego wartością. Przestał myśleć o sobie. Zaangażował się w życie łąki i jej mieszańców. Potem potoczył się do lasu. Tam też pobył dłuższy czas. Uznał że skoro jest praktycznie nieśmiertelny, to nie musi się spieszyć.

Toczy się dalej, czasami robi przystanki w interesujących go miejscach. Zamierza zwiedzić cały świat, a potem wybierze miejsce, gdzie osiądzie na stałe. Nie chce wracać to wnętrza Ziemi, bo nie ma tam słońca i wiatru, pięknych przestrzeni i rozmaitych stworzeń zajętych swoimi codziennymi sprawami.

Lubi być obserwatorem. Dobrze się czuje w tej roli i nigdy się nie nudzi. Świat ciągle go zaskakuje i cieszy. Po drodze nawiązuje różne znajomości i bliższe przyjaźnie. Jest doceniamy nie za to, kim jest, tylko za to jaki jest. Jednak już nie zwraca na to uwagi, bo sam zajęty jest uważną obserwacją oraz docenianiem swoich przyjaciół i pięknego świata.

Autor: Kokoryczka