Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu uznał, że już nie będzie czekał, aż ktoś go znajdzie i doceni. Pomyślał, że ludzie nie są zainteresowani szukaniem diamentów i docenianiem kogo innego niż oni sami.
Przetoczył się więc na skraj drogi, a potem na łąkę. Przyjemnie było obserwować świat bez wewnętrznej presji, że ktoś ma zachwycić się nim i jego wartością. Przestał myśleć o sobie. Zaangażował się w życie łąki i jej mieszańców. Potem potoczył się do lasu. Tam też pobył dłuższy czas. Uznał że skoro jest praktycznie nieśmiertelny, to nie musi się spieszyć.
Toczy się dalej, czasami robi przystanki w interesujących go miejscach. Zamierza zwiedzić cały świat, a potem wybierze miejsce, gdzie osiądzie na stałe. Nie chce wracać to wnętrza Ziemi, bo nie ma tam słońca i wiatru, pięknych przestrzeni i rozmaitych stworzeń zajętych swoimi codziennymi sprawami.
Lubi być obserwatorem. Dobrze się czuje w tej roli i nigdy się nie nudzi. Świat ciągle go zaskakuje i cieszy. Po drodze nawiązuje różne znajomości i bliższe przyjaźnie. Jest doceniamy nie za to, kim jest, tylko za to jaki jest. Jednak już nie zwraca na to uwagi, bo sam zajęty jest uważną obserwacją oraz docenianiem swoich przyjaciół i pięknego świata.
Autor: Kokoryczka