Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu przechodził tamtędy kot w kapeluszu. Kot, który nazywał się Pan Miau, był znanym detektywem w świecie zwierząt.
Zatrzymał się, spojrzał na diament i mruknął:
– To nie jest zwykły kamień.
Podniósł go delikatnie łapką i schował do swojej kieszeni (tak, miał kieszenie w swoim płaszczu).
Postanowił zabrać diament do swojego biura, które znajdowało się w starej budce telefonicznej. Tam, przy świetle lampy naftowej, zaczął badać znalezisko. Nagle diament zaczął świecić i wydawać dziwne dźwięki.
– Miau, co tu się dzieje? – zastanawiał się kot.
Okazało się, że diament był portalem do innego wymiaru. Pan Miau, nie zastanawiając się długo, wskoczył do środka. Wylądował w świecie, gdzie wszystko było odwrócone do góry nogami. Drzewa rosły korzeniami do nieba, a chmury płynęły po ziemi. Koty chodziły na dwóch łapach, a ludzie miauczeli.
Spotkał tam króla tego dziwnego świata, który był gigantycznym chomikiem o imieniu Gryzak. Król wyjaśnił, że diament jest kluczem do powrotu do normalnego świata, ale tylko wtedy, gdy ktoś rozwiąże zagadkę: „Co ma cztery nogi rano, dwie w południe i trzy wieczorem?”
Pan Miau, będąc bystrym detektywem, szybko odpowiedział:
– To człowiek. Rano, jako dziecko, raczkuje na czterech nogach, w południe, jako dorosły, chodzi na dwóch, a wieczorem, jako starzec, używa laski.
Król Gryzak był zachwycony i pozwolił Panu Miau wrócić do swojego świata. Kot wrócił przez portal, trzymając diament w łapce. Gdy tylko znalazł się z powrotem w swoim biurze, diament przestał świecić i stał się zwykłym kamieniem.
Pan Miau postanowił schować diament na pamiątkę swojej niezwykłej przygody. Od tego dnia, zawsze nosił go przy sobie, przypominając sobie, że nawet najbardziej absurdalne sytuacje mogą prowadzić do niesamowitych odkryć.
tekst wygenerowany przez AI przy pomocy Ewy Damentki