Wielki diament – 31

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu podniósł go mały chłopczyk, który przyjechał na wakacje do swojej babci. Kamień bardzo mu się spodobał, więc zapakował go do plecaka, jakby był prawdziwym skarbem. Zawiózł go do domu, umył, postawił na półeczce. Często go dotykał, gładził. Był zafascynowany tym kamieniem, choć nie potrafił wyjaśnić dlaczego. Czasami zasypiał z diamentem w objęciach, a kamień opowiadał mu wtedy o cudach podziemnej krainy.

Chłopczyk, gdy dorósł, został inżynierem górnictwa i zaczął pracować w kopalniach. W pewnej chwili trafił do kopalni diamentów i zobaczył wiele kamieni podobnych do jego przyjaciela z dzieciństwa. Gdy wrócił do domu, wziął kamień do ręki i wzruszony powiedział: „Witaj przyjacielu, już wiem, kim jesteś”. Jednak nie zdradził jego tajemnicy nikomu, bo obawiał się, że rodzina będzie chciała sprzedać diament i wieść godne życie. On nie mógł na to pozwolić. Przecież przyjaciół się nie sprzedaje, prawda?

Autor: Ewa Damentka

Wielki diament – 30

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu była potworna burza. Huczało i grzmiało, a deszcz lał jak z cebra. Po kurzu na diamencie bardzo szybko nie było nawet śladu. Mijały lata. Dróżką przechodził młody mężczyzna. Zobaczył lśniący okaz i postanowił zrobić z niego diamentową komnatę.

Autor: Gwiazdeczka

Wielki diament – 29

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu wędrowała ścieżką kobieta. Wydawało się jej, że jest szara, nijaka, niewiele znacząca. Lecz gdy na ścieżce ujrzała diament, wyjęła go z szarego pyłu, oczyściła i odkurzyła jego piękno. Była to chwila, gdy odkrywała jednocześnie swoje własne piękno i poczuła się jak diament. Oczyściła swój umysł z szarych myśli o sobie. Odzyskała poczucie własnej wartości i okrasiła swą twarz blaskiem akceptacji.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Wielki diament – 28

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu przechodził tamtędy starszy mężczyzna, Jan, który był emerytowanym nauczycielem i codziennie spacerował tą ścieżką, aby dotrzeć do pobliskiego parku. Wiele razy mijał kamień, ale tego dnia przykuł on jego uwagę. Zatrzymał się i spojrzał na niego. „Coś w nim jest” – pomyślał i podniósł go.

Zabrał kamień do domu i dokładnie go oczyścił. Ku jego zdziwieniu, pod warstwą pyłu ukazał się piękny, błyszczący diament. Jan nie mógł uwierzyć własnym oczom. Postanowił pokazać go swojej sąsiadce, pani Marii, która była znana z zamiłowania do biżuterii. Kobieta była zachwycona.

– To musi być bardzo cenny kamień – powiedziała. – Powinniśmy go pokazać ekspertowi.

Razem udali się do jubilera, który potwierdził, że diament jest niezwykle wartościowy.

Wieść o znalezisku szybko rozeszła się po miasteczku. Ludzie zaczęli przychodzić do Jana, aby zobaczyć diament i posłuchać historii o jego odkryciu. Starszy pan, który zawsze był skromnym człowiekiem, czuł się trochę przytłoczony uwagą, ale jednocześnie cieszył się, że jego znalezisko przyniosło radość innym.

Wkrótce zorganizowano wystawę, a diament był jej główną atrakcją. Ludzie z całego regionu przyjeżdżali, aby go zobaczyć. Kamień stał się symbolem nadziei i przypomnieniem, że nawet w najbardziej nieoczekiwanych miejscach można znaleźć coś wyjątkowego.

Pan Jan stał się lokalnym bohaterem, a jego historia inspirowała innych do poszukiwania piękna w codziennym życiu. Diament, który wytoczył się z wnętrza Ziemi, nie tylko przyniósł radość swojemu odkrywcy, ale także zjednoczył społeczność i przypomniał wszystkim, że warto być uważnym na to, co nas otacza.

tekst wygenerowany przez AI przy pomocy Ewy Damentki

Wielki diament – 27

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu uznał, że już nie będzie czekał, aż ktoś go znajdzie i doceni. Pomyślał, że ludzie nie są zainteresowani szukaniem diamentów i docenianiem kogo innego niż oni sami.

Przetoczył się więc na skraj drogi, a potem na łąkę. Przyjemnie było obserwować świat bez wewnętrznej presji, że ktoś ma zachwycić się nim i jego wartością. Przestał myśleć o sobie. Zaangażował się w życie łąki i jej mieszańców. Potem potoczył się do lasu. Tam też pobył dłuższy czas. Uznał że skoro jest praktycznie nieśmiertelny, to nie musi się spieszyć.

Toczy się dalej, czasami robi przystanki w interesujących go miejscach. Zamierza zwiedzić cały świat, a potem wybierze miejsce, gdzie osiądzie na stałe. Nie chce wracać to wnętrza Ziemi, bo nie ma tam słońca i wiatru, pięknych przestrzeni i rozmaitych stworzeń zajętych swoimi codziennymi sprawami.

Lubi być obserwatorem. Dobrze się czuje w tej roli i nigdy się nie nudzi. Świat ciągle go zaskakuje i cieszy. Po drodze nawiązuje różne znajomości i bliższe przyjaźnie. Jest doceniamy nie za to, kim jest, tylko za to jaki jest. Jednak już nie zwraca na to uwagi, bo sam zajęty jest uważną obserwacją oraz docenianiem swoich przyjaciół i pięknego świata.

Autor: Kokoryczka

Wielki diament – 26

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu spadł ulewny deszcz. Po godzinie diament zaczął rosnąć. Następnego dnia był już na tyle duży, że nikt nie był w stanie go podnieść, ani przesunąć. Stał się atrakcją dla ludzi i zwierząt.

Autor: Sokolik

Wielki diament – 25

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu znudził się czekaniem. Poturlał się na pobocze, bo uznał, że tam jest bezpieczniej niż na środku ścieżki. Następnie powolutku turlał się dalej, bo chciał zwiedzić świat. W niektórych miejscach zatrzymywał się na pewien czas, a potem ruszał w dalszą podróż. Wiedział, że kiedy znajdzie miejsce, które mu się spodoba, to osiądzie tam na stałe.

Autor: Ewa Damentka

Wielki diament – 24

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu przechodził tamtędy pingwin w garniturze, który właśnie wracał z ważnego spotkania biznesowego. Pingwin, o imieniu Pan Pingwin, zauważył coś błyszczącego wśród pyłu. Schylił się, podniósł diament i natychmiast zaczął tańczyć tango, bo przecież każdy wie, że pingwiny w garniturach uwielbiają tango.

W tym samym czasie, na niebie pojawił się różowy balon w kształcie słonia, który zaczął śpiewać operowe arie. Pan Pingwin, zainspirowany muzyką, postanowił zaprosić balon do wspólnego tańca. Diament, widząc to wszystko, postanowił dołączyć do zabawy i zaczął świecić w rytm muzyki.

Nagle, z krzaków wyskoczył królik w kapeluszu, który twierdził, że jest magikiem. Królik, widząc diament, postanowił zrobić z niego magiczną różdżkę. Wszyscy razem – Pan Pingwin, różowy balon, królik i diament – postanowili założyć cyrk i wyruszyć w podróż po świecie, aby szerzyć radość i absurdalność.

Ich cyrk stał się sławny na całym świecie, a ludzie przychodzili z daleka, aby zobaczyć niesamowite występy. Diament, który kiedyś leżał zapomniany na ścieżce, stał się teraz gwiazdą cyrku, świecąc najjaśniej podczas każdego występu.

I tak, w świecie pełnym absurdów, wszyscy żyli długo i szczęśliwie, tańcząc tango i śpiewając operowe arie pod różowym balonem w kształcie słonia.

tekst wygenerowany przez AI na polecenie Ewy Damentki

Wielki diament – 23

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu diament był tak znudzony narzekaniem, że postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Przyszło mu do głowy, że nie musi na nikogo czekać. Dźwignął swe ciężkie diamentowe ciało i wolno jak żółw ruszył przed siebie. „Może spotka mnie coś niezwykłego” – pomyślał. – „Może sam kogoś znajdę, a jeśli nie, to przynajmniej nie będę się nudził, siedząc w miejscu”.

Autor: Gwiazdeczka

Wielki diament – 22

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu przechodziła tamtędy mała dziewczynka o imieniu, Ania, która miała niezwykły dar – potrafiła dostrzegać piękno tam, gdzie inni widzieli tylko zwykłe rzeczy. Zatrzymała się przy diamentowym kamieniu i z ciekawością przyjrzała się mu bliżej. „Co za niezwykły kamień!” – pomyślała i postanowiła zabrać go ze sobą.

W domu umyła diament w ciepłej wodzie i nagle kamień zaczął błyszczeć tysiącem barw.

– To musi być coś wyjątkowego! – zawołała.

Pokazała diament swoim rodzicom, którzy również byli zdumieni jego pięknem. Postanowili zabrać go do miejscowego jubilera, aby dowiedzieć się czegoś więcej o tym kamieniu.

Jubiler, pan Kowalski, spojrzał na diament i od razu wiedział, że to coś niezwykłego.

– To najpiękniejszy diament, jaki kiedykolwiek widziałem! – powiedział z zachwytem. – Musimy go pokazać światu.

Zorganizowano wielką wystawę, na którą przybyli ludzie z całego kraju.

Diament stał się symbolem piękna i nadziei. Ludzie zaczęli wierzyć, że w każdym z nas kryje się coś wyjątkowego, co tylko czeka, aby zostać odkryte.

Ania stała się bohaterką swojej miejscowości, a jej dar dostrzegania piękna inspirował innych do poszukiwania niezwykłości w codziennym życiu.

I tak wielki diament, który wytoczył się z wnętrza Ziemi, stał się nie tylko cennym skarbem, ale także źródłem radości i inspiracji dla wszystkich, którzy mieli szczęście go zobaczyć.

tekst wygenerowany przez AI przy pomocy Ewy Damentki