Młoda kobieta – 564

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Zobaczyła starą krawcową. Potrafiła ona uszyć tak piękne kreacje, jakie mają księżniczki.

Hania zobaczyła różne materiały i wybrała sobie kostium.

Po kilku dniach przyszła i przymierzyła go. Wyglądała prześlicznie. Teraz była regularną klientką nowej pracowni krawieckiej.

Autor: Sokolik

Rozległa pustynia – 67

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który lubił bawić się w piasku. Rozkładał się i turlał w nim jak kot. Potem wstawał i szedł dalej.

Autor: Sokolik

Rozległa pustynia – 66

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który zawołał innych mieszkańców pustyni. Najpierw pojawił się skorpion, który także z nikim dawno nie rozmawiał. Potem przyleciał dzięcioł. Razem zaczęli wspólną wędrówkę do oazy.

Autor: Sokolik

Kochany Mikołaju – 06

Kochany Mikołaju, czekam na Ciebie cały rok. Każdego dnia wypatruję Cię przez okno. Mamy już 317 dzień roku i pragnę Cię zobaczyć.

Nadszedł wieczór i chłopiec zasnął. Obudził się około piątej rano. Podniósł się i wstał z łóżka. Usłyszał dzwonek do drzwi. Jeszcze lekko zaspany podszedł i otworzył zamek od drzwi. W progu stał Święty Mikołaj. Uradowany odsunął się, aby Mikołaj mógł wejść do środka. Jednak za nim weszli inni. Każdy z nich wyglądał identycznie. Zaczął ich liczyć. Okazało się, że chłopca odwiedziło dzisiaj 318 Mikołajów.

Autor: Sokolik

Młoda kobieta – 563

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. W końcu pokoju zobaczyła trzech chłopców w wieku dwunastu lat. Zdziwiona spytała, co tutaj robią o tej porze.

– My się tutaj ukrywamy. Nie chcemy iść do szkoły! – rzekł jeden z nich.

– Rozumiem was, ale to wasz obowiązek. Ja też mam swoje obowiązki. A gdzie są wasi rodzice? – spytała.

– Teraz są w pracy! – odpowiedzieli wszyscy.

– Czy uważacie, że to w porządku, że rodzice ciężko pracują, abyście mieli co jeść, gdzie spać, a wy nie jesteście w szkole?

Chłopcy głęboko zastanawiali się.

– Ma pani rację. Tu i tak nam się bardzo nudzi – powiedział jeden z nich.

– No tak. W szkole możemy się czegoś nauczyć, spotkać z innymi kolegami – dodał starszy z nich.

– A zapewniam was, że bardzo chciałabym wrócić do szkoły! – rzekła kobieta.

– Naprawdę tęskni pani za szkołą? – spytał najmłodszy chłopiec.

– I to bardzo – uśmiechnęła się na koniec.

– To my chyba pójdziemy do szkoły, co? Gdyby rodzice dowiedzieli się, że tu jesteśmy…

– Nie kończ Franek.

Chłopcy założyli swoje tornistry, pożegnali się z kobietą i poszli do szkoły. Kobieta ucieszyła się, że mogła porozmawiać z nimi i przypomnieć sobie własne wagary.

Autor: Sokolik

Kochany Mikołaju – 04

Kochany Mikołaju, piszę do Ciebie list, ponieważ dużo o Tobie słyszałem, ale nigdy Cię nie widziałem. Jak możesz, to przybądź do mnie, ponieważ bardzo chcę zobaczyć Cię osobiście.

– napisałem i poszedłem z listem nad morze. Włożyłem go do szklanej butelki, zamknąłem szczelnie i położyłem na wodzie, aby fale zaprowadziły go do Mikołaja.
W środku nocy, zrobiło się jasno przed moim domem. Wstałem i zobaczyłem, że na podwórzu stoją renifery ciągnące sanie, a na nich siedział prawdziwy Święty Mikołaj. Ubrany był w czerwony płaszcz i czapkę z tamponem. Odwrócił się w moją stronę i wskazał ręką, abym przyszedł. Prędko założyłem buty, spodnie i kurtkę i pobiegłem do niego. Zaprosił mnie, abym usiadł obok niego. Zaproponował mi wspólną przejażdżkę saniami po mieście. Od razu się zgodziłem. Kiedy ruszyliśmy, poczułem się lekko i radośnie. Miałem okazję porozmawiać z Mikołajem kilka godzin, aż do następnego ranka.

Autor: Sokolik

Poranek obudził się – 87

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i spojrzał na biały sufit swojego pokoju. Wiedział, że czas wstawać i szykować się do szkoły. Gdy był już gotowy do wyjścia, jego rodzice siedzieli w kuchni przy stole. Pożegnali się z nim, ze swoim synem, któremu dali na imię Poranek, ponieważ urodził się pewnego słonecznego poranka, dziesięć lat temu. Dostał od mamy kanapki oraz jabłko, które chętnie zabrał ze sobą. Po kilku minutach wyszedł z domu, a rodzice zajęli się swoją pracą.

Autor: Sokolik