O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 34

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. Wtem kółka zrobiły się ogromne, po czym straciły swe kształty.

Na rozhuśtanej wodzie pojawiła się paszcza rekina, do której dostał się mężczyzna na łódce z wędką w ręku. W paszczy rekina wędkarz zobaczył mnóstwo małych rybek, które rekin zjadł na skromne śniadanie.

I choć było ich tak wiele, mężczyzna nie zamierzał łapać żadnej rybki. Myślał tylko, jak wydostać się z paszczy rekina.

Na szczęście dla wędkarza w pewnym momencie rekin wypluł go z całym jego ekwipunkiem. Mężczyzna znów znalazł się w zacisznym zakątku jeziora. I zastanawiał się, czy to była prawda, czy może sen. Bo dość często, gdy ryby nie brały, przysypiał na łódce.

Autor: Danuta Majorkiewicz

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 33

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka, które dawały nadzieję na udany połów.

Czekał spokojnie i patrzył na szumiące trawy przy burcie, które osłaniały zakątek od szerokiej wody. Na zielonych trawach siedziały różne owady. Szare ćmy jeszcze dobrze nie rozbudzone, kolorowe motyle i świerszcze, które wesoło skakały ze źdźbla trawy na źdźbło.

Promienie porannego słońca zapowiadały piękny, pogodny dzień. I wędkarskie spotkanie w kilka osób przy grillu na pomoście, w otoczeniu pięknej przyrody i ciszy, które pozwalają oderwać się od codzienności i zrelaksować w miłym towarzystwie wędkarskiej braci.

Autor: Danuta Majorkiewicz

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 31

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka, których pojawiało się coraz więcej. Powoli zaczął siąpić drobny deszcz. Każda jego kropla tworzyła kółka mniejsze i większe. Po kilku minutach było ich na wodzie tysiące. Tworzyły piękny geometryczny spektakl.

Mężczyzna z przyjemnością patrzył na nie. Lecz po chwili spojrzał w niebo i ujrzał, że z dala nadciągała duża burza. Robiło się coraz ciemniej.

Chwycił za wiosła i opuścił zaciszny zakątek jeziora.

Wystarczył jeden głośny gwizd i po paru minutach z różnych zakątków wypłynęło kilkanaście łódek. Nikt nie ignorował nadciągającej burzy, choć widok błękitno-szaro-granatowego nieba z pasmami promieni słońca był piękny.

Na otwartej wodzie wszyscy wędkarze na swych łódkach zaciągnęli silniki i rozważnie zmierzali w kierunku pobliskiej osady. Obserwowali siebie nawzajem i byli ostrożni w wąskim wejściu do portu. Wpływali do niego bezpiecznie. Kolejno, łódka za łódką, i zajmowali swoje miejsca, nie robiąc zatoru.

Wszyscy cieszyli się z umiejętności czytania widoku nieba i z radością dzielili się swoimi spostrzeżeniami, jeszcze zanim grube krople deszczu zaczęły grać jak perkusja na dachach domków.

Autor: Danuta Majorkiewicz

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 30

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. To rybki wynurzały pyszczki z wody, bo chciały z nim pogadać. Jednak, kiedy widziały wędkę w jego ręku, chowały się do wody, bo słusznie zakładały, że skoro chce je łowić, to nie zamierza wsłuchiwać się w ich opowieści.

Autor: Ewa Damentka

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 29

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. W pewnej chwili wyciągnął telefon z bocznej kieszeni spodni i zaczął je nagrywać. Jednak za dwie minuty skończył, ponieważ spławik zanurzył się pod wodą. Odłożył telefon i wyciągnął okazałego leszcza.

Autor: Sokolik

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 28

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka, które tworzyła duża ryba ciekawa świata. Wystawiła łeb nad powierzchnię wody, zaczerpnęła powietrza i rozejrzała się dookoła.

Zobaczyła łódkę i już wiedziała, jakie zamiary ma wędkarz. Zeszła nisko pod wodę i ostrzegła inne ryby. Wszystkie skryły się w gęstych szuwarach i pod szerokimi liśćmi nenufarów.

Poranne słońce grzało coraz mocniej. Woda robiła się ciepła, więc ryby zeszły głęboko i drzemały do wieczora, aż się schłodziło. Kółka na wodzie zniknęły. Woda lekko falowała.

Mężczyzna obserwował przyrodę, urok wody malowanej kolorami słońca i ptactwo na drzewach. Odpoczął na łódce, zrelaksował się i wziął przykład z ryb. Spłynął z wody przed największym upałem. A połów stał się nieistotny.

Autor: Danuta Majorkiewicz

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 27

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. To tybetański mnich medytował na dnie jeziora. Raz na kilka minut wypuszczał drobinki powietrza, które tworzyły kółka, gdy przenikały na zewnątrz przez powierzchnię jeziora.

Legenda głosi, że mnich osiedlił się na dnie jeziora kilkanaście lat temu i jeszcze ani razu nie wynurzył się, żeby nabrać powietrza. Mieszkańcy są ciekawi, kiedy to wreszcie zrobi, bo chcieliby go ugościć i porozmawiać z nim. Wszyscy są mu wdzięczni, bo odkąd usiadł na dnie jeziora, to wielki spokój rozlał się nad okolicą, a to im bardzo odpowiada.

Autor: Ewa Damentka

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 26

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. Chmury, które powoli przemieszczały się nad jeziorem, zatrzymały się tu na dłużej. W ten sposób przysłoniły słońce.

Autor: Sokolik

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 25

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. To żona wodnika Szuwarka właśnie robiła porządne pranie. Zewsząd dobiegały bulgoty. Wędkarz pomyślał, że nie jest to najszczęśliwszą pora na połów. Uznał, że wieczorem porozmawia z Szuwarkiem i dowie się, kiedy nad jeziorem będzie spokojnie.

Autor: Ewa Damentka