Na kamieniu wystającym z morza przysiadła piękna syrena. Wygrzewała się w ciepłych promieniach słońca i rozmyślała o tym, jak może wyglądać życie poza oceanem. Ludzie, których widziała na pokładach statków pływających po oceanie wyglądali atrakcyjnie i przyciągali uwagę zarówno swoim podobieństwem do syren, jak i swoją odrębnością. Mieli nogi i mogli sami przemieszczać się po pokładzie statku. Ona potrzebowała wody, bo wtedy swobodnie mogła dopłynąć tam gdzie chciała.
Trudno jej było wyobrazić sobie świat poza oceanem. Jednak próbowała. Pewien stary tryton domyślał się, o czym myślała, bo zauważył tęskne spojrzenia, które rzucała przepływającym statkom. Podpłynął do kamienia, na którym siedziała i łagodnym głosem powiedział: „Wiesz, razem z ludźmi mamy kilka wspólnych cech. Jedną z nich jest ta, że rzadko jesteśmy zadowoleni z tego co mamy, i często wyobrażamy sobie, jak wspaniale by było mieć inną cechę, czy inne życie. Podsłuchałem kiedyś ludzi, jak dzielili się swoim przysłowiem, że dla każdej kozy trawa po drugiej strony płotu jest bardziej soczysta, świeża i bardziej zielona. Nie wiem, co to koza i płot, ale może ty będziesz wiedziała”.
Powiedział to i odpłynął, zanim syrena zdążyła odpowiedzieć. Swoimi słowami wyrwał ją jednak ze smutnego zamyślenia. Rozbudzona popatrzyła na słońce, może, obłoki i statek pasażerski na horyzoncie. Uznała, że dziś jest dobry dzień na pielęgnację jej ogródka na dnie oceanu i na wspólną zabawę z dziećmi siostry. Uśmiechnęła się i zsunęła z morza.
Stary tryton uśmiechnął się, gdy zobaczył, jak dopłynęła do swojego ogródka. Cieszył się, że wyrwał się z melancholijnej tęsknoty za nieznanym. Chciał oszczędzić jej przykrych doznań, których sam doświadczył w młodości. Byłoby co opowiadać! No, ale to już inna historia, która z naszą syreną nie ma wiele wspólnego. Więc zostawmy ją na później. Przyjdzie jeszcze czas by posłuchać opowieści starego trytona.
Autor: Ewa Damentka