Wielki diament – 16

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu przechodził tamtędy pan Janek, znany w okolicy z tego, że zawsze miał przy sobie coś dziwnego. Tym razem niósł ogromny parasol, choć na niebie nie było ani jednej chmurki. Zatrzymał się, spojrzał na diament i powiedział:

– O, jaki ładny kamyczek! Może przyda się do mojej kolekcji dziwactw.

Podniósł diament i schował go do kieszeni. W domu postanowił go umyć, ale zamiast wody użył soku pomarańczowego. „Może nabierze ładnego zapachu” – pomyślał. Diament zaczął się lepić, ale pan Janek był zadowolony.

Następnego dnia jego kot, Mruczek znalazł diament i zaczął się nim bawić. Diament wypadł przez okno i wylądował w ogródku sąsiadki, pani Zosi. Pani Zosia, widząc błyszczący kamień, pomyślała, że to nowa zabawka dla jej psa, Azora, a Azor z radością zaczął gonić diament po całym podwórku.

W końcu diament wpadł do kałuży i znowu pokrył się pyłem. Tym razem znalazł go listonosz, pan Marek.

– Co za dziwny kamień – powiedział,- może to jakiś meteoryt?

Postanowił zabrać go do lokalnego muzeum.

W muzeum kustosz, pan Adam, spojrzał na diament i wybuchnął śmiechem.

– To nie meteoryt, to wielki diament! Ale kto by pomyślał, że przejdzie przez tyle rąk, zanim trafi do nas.

I tak wielki diament, który wytoczył się z wnętrza Ziemi, stał się atrakcją muzeum, a jego zabawna historia była opowiadana wszystkim odwiedzającym. Pan Janek, pani Zosia, pan Marek i nawet Mruczek i Azor stali się lokalnymi bohaterami, a diament zyskał nowe życie jako najcenniejszy eksponat w muzeum.

tekst wygenerowany przez AI przy pomocy Ewy Damentki