Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu była potworna burza. Huczało i grzmiało, a deszcz lał jak z cebra. Po kurzu na diamencie bardzo szybko nie było nawet śladu. Mijały lata. Dróżką przechodził młody mężczyzna. Zobaczył lśniący okaz i postanowił zrobić z niego diamentową komnatę.
Autor: Gwiazdeczka